.webp)
Potężna moc ssania 36 000 Pa, innowacyjne mycie mopów w 100°C i stacja, która praktycznie sama się czyści. Przetestowałam najnowszy model Roborock Saros 20 w wersji Complete, aby sprawdzić, czy współczesny robot sprzątający może być całkowicie bezobsługowy. Jeśli szukasz sprzętu, który nie tylko odkurza, ale dba też o higienę podłóg i eliminuje problem nieprzyjemnych zapachów, to zapraszam do lektury mojej recenzji.
Co znajdziesz w zestawie
Wybierając wersję Complete, otrzymujesz pełny pakiet startowy, który pozwoli ci zapomnieć o kupowaniu części eksploatacyjnych przez długi czas. Oto co dokładnie znajdziesz w środku:
-
robot sprzątający Saros 20;
-
wielofunkcyjną stację dokującą;
-
podstawę stacji dokującej;
-
przewód zasilający.
System mopowania:
-
moduł obrotowych mopów (1 zestaw): specjalne głowice, które rotują, by skutecznie usuwać plamy;
-
6 x nakładka mopująca: bardzo duży zapas;
-
płyn do mycia podłóg: detergent, który jest bezpieczny dla urządzenia i skutecznie wspiera walkę z zabrudzeniami.
Higiena i filtracja:
-
5 x worek na kurz: zapas worków do stacji bazowej, który przy standardowym użytkowaniu wystarczy na wiele miesięcy bezobsługowego sprzątania;
-
3 x filtr wielokrotnego użytku: filtry HEPA, które dbają o to, by powietrze wylotowe było wolne od alergenów.
.jpg)
Wygląd jest ważny!
Roborock Saros 20 Complete to urządzenie, które wizualnie wpisuje się w najnowszą linię projektową marki – minimalistyczną, bardzo techniczną, ale jednocześnie elegancką i wyraźnie odróżniającą się od starszych generacji robotów sprzątających. Już na pierwszy rzut oka widać, że producent konsekwentnie rozwija stylistykę znaną z serii Saros: niska, zwarta bryła, brak zbędnych ozdobników i maksymalne skupienie na funkcjonalności.
.jpg)
Najbardziej charakterystycznym elementem jest oczywiście górna część robota, gdzie – w zależności od trybu pracy – mamy do czynienia z systemem nawigacji laserowej ukrytej w obudowie. Dzięki temu Saros 20 sprawia wrażenie bardziej płaskiego niż klasyczne roboty z wystającą wieżyczką.
Obudowa jest utrzymana w stonowanej kolorystyce. Dominują odcienie czerni i grafitu z matowym wykończeniem, które nie tylko wygląda nowocześnie, ale też w zasadzie eliminuje problem widocznych odcisków palców. Uważam, że urządzenie łatwo się wtapia w nowoczesne wnętrza, szczególnie te urządzone w stylu minimalistycznym lub skandynawskim.
Od frontu znajdziesz standardowy zestaw czujników zbliżeniowych oraz delikatnie wkomponowany zderzak, który nie zaburza czystej linii projektu. Spód robota to już typowa dla Roborocka inżynieria funkcjonalna: duże koło centralne, boczna szczotka oraz system mopowania, który w tej generacji jest jeszcze bardziej zintegrowany z konstrukcją niż w starszych modelach.
Innowacyjna stacja dokująca Roborock
Stacja dokująca 10 w 1 to jeden z najważniejszych elementów całego systemu i jednocześnie urządzenie, które w dużej mierze definiuje charakter premium tego zestawu. Konstrukcyjnie przypomina rozwiązanie znane z modelu Roborock Saros 10R – mamy więc do czynienia z wysoką, masywną bryłą o bardzo zwartej formie, ale w nowej odsłonie producent wprowadził istotną zmianę wizualną w postaci matowego wykończenia.
.jpg)
Stacja ma też ładnie zaoblone krawędzie i ogólnie miękką linię projektu. Nie ma tu ostrych, technicznych kantów ani typowo przemysłowego wyglądu.
Co ważne, mimo bardzo rozbudowanej funkcjonalności stacja nie sprawia aż tak masywnego wrażenia jak wiele konkurencyjnych modeli. Owszem, jest to nadal spory element wyposażenia i wymaga wygospodarowania odpowiedniego miejsca, ale projekt bryły został uspokojony wizualnie. Nie przytłacza aż tak optycznie, szczególnie gdy stoi przy ścianie. To zasługa nie tylko zaokrągleń, ale też spójnych proporcji i jednolitego, matowego wykończenia, które wizualnie zmniejsza jej ciężar. Wymiary stacji to 48,8 cm wysokości, 38,1 cm szerokości oraz 47,5 cm głębokości.
Uważam, że funkcjonalnie stacja należy do czołówki rynku. Opróżnia zbiornik kurzu o pojemności 259 ml z robota do dużego worka 2,5 l, który dodatkowo wspiera proces osuszania i dezynfekcji. Oferuje automatyczne dozowanie detergentu z osobnego zbiornika 590 ml, podgrzewanie wody do 100°C, suszenie w temperaturze 55°C, a także uzupełnianie wody w robocie. Do tego dochodzi samooczyszczenie oraz możliwość opróżnienia zbiornika wody. Ta funkcja jest szczególnie przydatna przed transportem lub dłuższym przestojem.

Zmiany względem Sarosa 10R widać również w tacce myjącej. Zamiast obrotowych elementów kierujących wodę do odpływu zastosowano kanały odprowadzające brud. W praktyce woda trafia na filtr wstępny, który można łatwo wypiąć, a samo czyszczenie tacki zajmuje mniej niż minutę.
Jedyny wyraźny minus konstrukcyjny to brak miejsca z tyłu na nadmiar przewodu zasilającego, co utrudnia estetyczne ustawienie stacji przy ścianie.
Odkurzanie – codzienna skuteczność bez zbędnej teorii
Siłą tego modelu jest przede wszystkim wysoka wydajność ssania na poziomie 36 000 Pa, która przekłada się na bardzo dobre zbieranie brudu w jednym przejeździe. Nie chodzi tu tylko o kurz na powierzchni – robot bez problemu wyciąga zabrudzenia z łączeń paneli czy drobnych nierówności podłogi. W praktyce oznacza to mniej powtarzania tych samych tras i domknięcie sprzątania już za pierwszym razem.
Dużą rolę odgrywa też boczne ramię szczotki FlexiArm, które pracuje w sposób bardziej aktywny niż klasyczne rozwiązania. Zamiast biernie zamiatać przy obrotach, sięga w stronę krawędzi i narożników, dzięki czemu przy listwach i w trudno dostępnych miejscach zostaje mniej brudu. To szczególnie widać przy ścianach i nogach mebli.
Technologia StarSight 2.0 łączy kamerę RGB z czujnikami 3D i pozwala rozpoznawać ponad 200 obiektów już od rozmiaru 2×2 cm. W praktyce przełożyło się to na wyraźnie bardziej świadome poruszanie się po mieszkaniu, bo robot rzadziej wpadał na przeszkody i częściej je omijał, zamiast próbować przez nie przejechać. System prowadzenia wzdłuż ścian VertiBeam stabilizuje jazdę przy krawędziach, co poprawia dokładność sprzątania w trudno dostępnych miejscach. A innowacyjna architektura TripleLift sprawia, że robot lepiej usuwa zabrudzenia wzdłuż listew, wnęk i mebli.
W codziennym użytkowaniu bardzo dobrze wypada również sposób radzenia sobie z przejściami między powierzchniami. Robot sprzątający Roborock nie zwalnia przy każdym progu czy wejściu na dywan, tylko płynnie dostosowuje się do zmiany podłoża i kontynuuje pracę. Przy dywanach z dłuższym włosiem również nie traci stabilności pracy szczotki. Ważne jest też to, że cały proces sprzątania jest dość spójny – robot nie sprawia wrażenia, jakby co chwilę analizował sytuację od nowa. Jedzie wyznaczoną trasą, ale robi to w sposób uporządkowany, bez chaotycznych nawrotów czy powtórek w przypadkowych miejscach.
Gdzie w praktyce pojawiają się drobne ograniczenia
Saros 20 najlepiej działa wtedy, gdy przestrzeń nie jest całkowicie przypadkowa. W takich warunkach pokazuje pełnię możliwości i działa bardzo przewidywalnie, ale przy chaotycznym bałaganie wymagał odrobiny kontroli.
Luźne przedmioty tekstylne potrafią sprawić kłopot – szczególnie jeśli są lekkie i łatwo przesuwają się po podłożu. Zdarza się, że robot je podciągnie albo częściowo owinie, co kończy się koniecznością interwencji. Podobnie bywa z ręcznikiem papierowym pozostawionym na podłodze – zamiast go ominąć, potrafi go wciągnąć i zatrzymać pracę.

W przypadku bardziej nieregularnych sypkich zabrudzeń radzi sobie już bardzo dobrze. Drobne produkty typu płatki, mąka, cukier czy kasza są usuwane bez większego problemu. Inaczej wygląda to przy większych elementach – np. makaronie – gdzie robot czasem potrzebuje kilku podejść, żeby zebrać wszystko dokładnie.
.jpg)
.jpg)
Mopowanie – higiena, siła docisku i brak nieprzyjemnych zapachów
W przypadku Roborocka Saros 20 mopowanie nie jest dodatkiem dla zasady, tylko pełnoprawnym systemem czyszczenia, który uzupełnia odkurzanie. Na pokładzie są dwa obrotowe mopy pracujące z prędkością około 200 obr./min, co pozwala na skuteczne rozcieranie i usuwanie zabrudzeń, a nie tylko ich delikatne przecieranie.
Dużą przewagą tego systemu są regulowany docisk sięgający nawet 13 N oraz inteligentne dopasowanie pracy do poziomu zabrudzenia. Urządzenie nie traktuje całej podłogi jednakowo. W miejscach bardziej zabrudzonych potrafi zwiększyć intensywność pracy mopów, a przy lekkim kurzu ograniczyć zużycie wody i siłę docisku.

Istotnym elementem jest również automatyczne wykrywanie zabrudzeń za pomocą kamery RGB, które pozwala robotowi dynamicznie reagować na dane sytuacje. Zamiast przejechać dalej, system potrafi wydłużyć pracę w danym obszarze, co poprawia efekt końcowy i zmniejsza ryzyko smug.
Bardzo ważna jest też kwestia higieny samego procesu. Mopy są automatycznie myte w wysokiej temperaturze (do 100°C w stacji), co znacząco ogranicza problem nieprzyjemnych zapachów, który często się pojawia w prostszych systemach.
Dodatkowo cały system stacji dokującej obejmuje także suszenie mopów, co jeszcze bardziej poprawia higienę i sprawia, że po kilku dniach użytkowania nie pojawia się charakterystyczny zapach wilgoci, typowy dla tańszych rozwiązań.
Robot przyjazny zwierzakom (i ich właścicielom)
Jako właścicielka dwóch kotów zawsze zwracam szczególną uwagę na to, jak roboty sprzątające radzą sobie z moimi futrzakami. Funkcje stworzone z myślą o zwierzętach to coś, co lubię w nowoczesnych odkurzaczach, i przyznam, że w przypadku modelu Saros wyczekiwałam ich najbardziej.

Wcześniej miałam okazję napisać recenzję robota Roborock Qrevo EdgeT, który również miał funkcje rozpoznawania pupili, więc poprzeczka była wysoko zawieszona. Jak wypada Saros?
-
Robot automatycznie rozpoznaje zwierzaki. Kiedy zbliża się do moich kotów, zatrzymuje szczotkę główną i zmienia trasę, żeby ich nie stresować (ani, co gorsza, nie wciągnąć ogona).
-
Dzięki zaznaczaniu pozycji zwierząt na mapie zawsze wiem, w którym pokoju znajdują się moje koty.
-
Wideopodgląd pozwala mi sprawdzić, co porabiają futrzaki, gdy nie ma mnie w domu.
-
A funkcja automatycznego robienia zdjęć podczas sprzątania to genialny bajer!
Aplikacja i sterowanie – centrum dowodzenia całym sprzątaniem
W przypadku Roborock Saros 20 aplikacja jest głównym sposobem obsługi całego systemu. Fizycznie na obudowie masz tylko podstawowe przyciski do startu, pauzy i powrotu do stacji, więc cała inteligencja urządzenia przenosi się do telefonu. I to właśnie tam odbywa się pełna konfiguracja pracy robota.
Na głównym ekranie masz mapę domu, skróty do trybów sprzątania i szybki dostęp do najważniejszych funkcji. Z tego poziomu wybierzesz, czy robot ma sprzątać całe mieszkanie, konkretne pokoje, czy tylko wyznaczoną strefę. Ustawisz też sposób pracy – samo odkurzanie, mopowanie, tryb łączony albo sekwencyjne czyszczenie (odkurzanie przed mopowaniem).

Dużą zaletą jest rozbudowana edycja mapy. Po pierwszym przejeździe można precyzyjnie podzielić mieszkanie na pomieszczenia, nadać im nazwy, określić typ podłogi, dodać dywany, progi czy strefy wyłączone ze sprzątania. Robot uczy się też układu przestrzeni i zapisuje mapy, które można później edytować lub przełączać w przypadku kilku kondygnacji.
W ustawieniach pracy znajdziesz bardzo dużo szczegółów – od wzorca jazdy (np. kierunek zgodny z ułożeniem paneli albo tryb krzyżowy) po intensywność czyszczenia dywanów czy sposób pracy przy krawędziach. Zdecydujesz też, jak robot ma się zachowywać pod meblami oraz czy ma wysuwać elementy robocze w trudniejszych miejscach.
Bardzo rozbudowane są również ustawienia stacji dokującej. Możesz określić, jak często robot ma wracać na płukanie mopów, jak intensywnie mają być one myte, ile detergentu ma być dozowane oraz jak przebiega proces suszenia. Do tego dochodzą automatyczne opróżnianie zbiornika kurzu i harmonogramy pracy stacji, które można dostosować do trybu życia domowników
Ciekawym dodatkiem jest podgląd w czasie rzeczywistym. Robot może działać jak mobilna kamera, pozwala sprawdzić sytuację w domu, a nawet wykonać prosty patrol. Funkcja komunikacji dwukierunkowej oraz tryb podglądu zwierząt to bardziej ciekawostki niż codzienna konieczność, ale pokazują kierunek rozwoju całego systemu.
W aplikacji znajdziesz też historię pracy robota, statystyki sprzątania oraz zapis tras, dzięki czemu możesz dokładnie przeanalizować, jak przebiegał każdy cykl. Do tego dochodzą harmonogramy, tryb DND, ustawienia głosowe oraz integracje ze smart home, w tym wsparcie dla popularnych asystentów i systemów automatyzacji.
Czy warto postawić na Saros 20?
Mówiąc krótko: Roborock Saros 20 Complete to jeden z tych sprzętów, które odciążają w codziennych obowiązkach, a nie dokładają nowych w postaci ciągłego czyszczenia samego urządzenia.
Co najbardziej mnie urzekło?
-
W wielu innych robotach, które testowałam, wilgotne mopy szybko zaczynały nieprzyjemnie pachnieć. Tutaj, dzięki myciu w 100°C i skutecznemu suszeniu, problem po prostu zniknął. Wchodząc rano do salonu, czuję czystość, a nie stęchliznę. To dla mnie duży przełom.
-
Funkcje poświęcone zwierzakom to nie są puste slogany. Robot widzi moje koty, omija je i pozwala mi zerknąć na nie przez kamerę, gdy jestem poza domem. To daje mi komfort psychiczny.
-
Zapas akcesoriów w tym zestawie sprawia, że przez najbliższe miesiące nie trzeba o niczym pamiętać. A stacja sama dba o czystość tacki, dozuje płyn i opróżnia kurz.
Saros 20 Complete to bardzo ładny, funkcjonalny i mocno dopracowany sprzęt. Jeśli szukasz robota, który poradzi sobie z kocią sierścią, doczyści podłogi na błysk i – co najważniejsze – sam utrzyma się w higienicznej czystości bez twojej pomocy, to ten model jest strzałem w dziesiątkę. Z czystym sumieniem mogę go polecić!
- Stylowy, nowoczesny design
- Bardzo duża moc ssania
- Kompaktowy rozmiar – tylko 8,3 cm szerokości
- Zaawansowany system mopowania
- Higiena na wysokim poziomie (mycie mopów w 100°C)
- Bardzo rozbudowana stacja dokująca
- Funkcje dla właścicieli zwierząt
- Aplikacja wyposażona w bardzo dużo funkcji
- Bogaty zestaw startowy w wersji Complete
- Wysoka cena
- Czasem wymaga kilku przejazdów
