
Gdy zgłosiłam się do przetestowania słuchawek Sony WF-1000XM6, koleżanka z redakcji powiedziała: „Uważaj, bo trudno będzie ci później wrócić do używania innych”. Uznałam, że to stawia przed marką Sony jeszcze większe wyzwanie, a i bez tej uwagi krytycznie podchodziłam do zapewnień producenta. Czy ten sprzęt sprostał bardzo wysoko zawieszonej poprzeczce i czy faktycznie chciałabym, żeby został ze mną na zawsze? O tym piszę w dalszej części testu Sony WF-1000XM6.
Co znajduje się w pudełku
Od premiery modelu XM5 minęły ponad dwa lata. Nic więc dziwnego, że pojawienie się na rynku nowej odsłony flagowych słuchawek TWS Sony WF-1000XM6 wzbudziło duże zainteresowanie wśród fanów marki. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie ma mowy o powtórce – wersja z 2026 roku różni się wyglądem od swojego poprzednika.
Urządzenie dostępne jest w kolorze czarnym oraz platynowo-srebrnym i właśnie tę drugą opcję dostałam do przetestowania.
Zacznijmy od początku. Zestaw składa się z:
- słuchawek;
- etui ładującego;
- kabla USB;
- 4 par wkładek izolujących w rozmiarach XS, S, M i L;
- instrukcji obsługi i karty gwarancyjnej.

Opakowanie zewnętrzne nie krzyczy kolorowymi nadrukami. Zostało zrobione z tworzywa papierowego – bez użycia kleju i plastiku. Także słuchawki i etui powstały z myślą o środowisku, bowiem wykonano je w 25% z odnawialnego plastiku. Uważam, że to krok w dobrą stronę.
Wygląd nie jest najważniejszy, ale… też się liczy. I tu od razu miłe zaskoczenie. Zarówno słuchawki, jak i etui wyglądają naprawdę stylowo. Matowe, minimalistyczne, po prostu ładne.
Etui nie wygląda jak typowa ładowarka do słuchawek – moim zdaniem bardziej przypomina eleganckie pudełko na biżuterię. Zrezygnowano z zaokrąglonych rogów, a wykończenie jest nieco bardziej kanciaste. Ode mnie dodatkowe punkty za wygląd, ale niekoniecznie wygodę (szczególnie dla osób, które to pudełko noszą w kieszeni).
Matowe wykończenie jest bardzo przyjemne w dotyku, a słuchawki bez problemu można wyjąć z etui.
Warto od razu wspomnieć, że słuchawki mają klasę odporności IPX4, co oznacza, że niestraszny jest im deszcz czy pot.
Parowanie urządzeń
Gdy już dokładnie przyjrzałam się urządzeniu, rozpoczęłam parowanie go ze smartfonem. Wszystko odbyło się bardzo sprawnie i bez problemu. Żeby szybciej łączyć się z innymi sprzętami, wystarczy zapisać słuchawki na swoim koncie Google, z którego korzystamy na urządzeniach. Łączenie za każdym razem odbywało się bez problemu. To samo dotyczyło przełączania się między telefonem a tabletem (słuchawki obsługują funkcję Multipoint, czyli jednoczesne połączenie z dwoma urządzeniami za pomocą Bluetooth).
Dzięki wbudowanemu czujnikowi pojemnościowemu słuchawki błyskawicznie reagują na wyjmowanie ich z ucha i ponowne wkładanie – natychmiast zatrzymują lub wznawiają odtwarzanie. Wystarczyło, że wyjęłam słuchawki z etui, a smartfon od razu się z nimi łączył, nawet wtedy, gdy znajdował się kilka metrów dalej.

Dopasowanie słuchawek Sony WF-1000XM6 do ucha
Moim problemem jest to, że wiele słuchawek muszę odrzucić ze względu na ich wielkość i wygodę (a raczej niewygodę) noszenia. I to był pierwszy poważny test dla modelu Sony WF-1000XM6 – czy będzie pasował i czy uda mi się dzięki temu naprawdę dobrze sprawdzić jego możliwości i mieć przy tym przyjemność ze słuchania muzyki?
Słuchawki wydały mi się dosyć duże. Okazało się jednak, że ich ciężar nie jest odczuwalny i dosyć dobrze trzymają się w uchu (przynajmniej podczas wykonywania codziennych, niezbyt dynamicznych czynności). Nie będę ukrywać, że nie zdecydowałabym się na korzystanie z nich np. podczas biegania, bo co jakiś czas konieczne było poprawienie ich ułożenia w uchu.
Ponieważ w opakowaniu znajdują się cztery pary wymiennych wkładek w rozmiarach XS, S, M i L, łatwo jest dobrać odpowiednie. Dodatkowym atutem jest to, że są one miękkie, wykonane z pianki i świetnie dopasowują się do kształtu kanału słuchowego, dzięki czemu jeszcze lepiej izolują hałas z otoczenia.

W doborze odpowiedniej wielkości nakładki pomocna jest aplikacja (więcej na jej temat piszę w dalszej części testu Sony WF-1000XM6). Wystarczy wykonać test szczelności, żeby dobrać najlepszą konfigurację dla każdego ucha.
Najważniejsze jest brzmienie
Przejdźmy jednak do kwestii kluczowej w przypadku sprzętu audio, czyli do jakości dźwięku. Brzmienie było strojone we współpracy z inżynierami masteringu nagrodzonymi Grammy. Efekt? Świetna separacja instrumentów. Bas jest mocny, ale nie zagłusza detali w wysokich tonach. To zasługa m.in. nowego przetwornika 8,4 mm.
Twórcy chcieli, żeby użytkownik mógł doświadczyć studyjnej jakości i moim zdaniem im się to udało. Niezależnie od tego, jak głośno słuchałam muzyki, wszystkie elementy utworów pozostawały wyraźne. Tam, gdzie najważniejszy był subtelny wokal, było go wyraźnie słychać, z kolei w mocniejszych utworach bas był wyraźnie zaznaczony, ale obyło się bez uciążliwego dudnienia.
Co sprawia, że ten sprzęt działa tak dobrze i poprawia jakość dźwięku? Oto kilka powodów:
- przetwornik akustyczny 8,4 mm;
- technologia DSEE Extreme, która odpowiada za skalowanie dźwięku w czasie rzeczywistym;
- procesor QN3e oraz zintegrowany procesor V2;
- obsługa kodeków LDAC, AAC, SBC i LC3.
Kilka słów na temat aplikacji Sony Sound Connect
Wysoka jakość brzmienia zaskoczyła mnie już przy korzystaniu ze standardowych ustawień, a to za sprawą inteligentnych funkcji optymalizacji dźwięku. Jednak pełnię możliwości tego sprzętu można wydobyć dopiero dzięki aplikacji Sony Sound Connect (dostępnej w Google Play oraz App Store na smartfony z systemem Android i iPhone’y).
Zwykle stwierdzenia, że dzięki słuchawkom można na nowo odkryć ulubione utwory i usłyszeć w nich zupełnie nowe szczegóły, nie traktuję poważnie. W przypadku tego sprzętu marka Sony może swobodnie posługiwać się tym hasłem, bo to po prostu prawda. Słuchanie nawet dobrze mi znanych nagrań było bardzo przyjemnym dla uszu przeżyciem.
Dużo frajdy sprawiła mi zabawa z dostrajaniem dźwięku i testowaniem różnych ustawień korektora. Można skorzystać z gotowych profili albo samodzielnie dopasować brzmienie.

Kilka tutoriali ułatwia lepsze poznanie słuchawek Sony i ich możliwości. Do dyspozycji jest naprawdę sporo rozwiązań – od przypisania skrótów do poszczególnych funkcji po przechowywanie historii odtwarzanych utworów. Można nawet skonfigurować obsługę głosową. Na minus – nie ma wersji w języku polskim.
Porozmawiajmy (przez telefon)
Przyznam, że rzadko używam słuchawek do prowadzenia rozmów przez telefon, ale uznałam, że ten test będzie dobrą okazją do sprawdzenia takiego sposobu komunikacji. I tu duże zaskoczenie – każde słowo moich rozmówców słyszałam doskonale, a i mój głos docierał do nich bez żadnych zakłóceń, nawet gdy znajdowałam się na ulicy.
To zasługa algorytmu wspieranego przez sztuczną inteligencję, który skutecznie odseparowuje zewnętrzne hałasy, skupiając się na głosie użytkownika. Po cztery mikrofony w każdej słuchawce i czujnik przewodnictwa kostnego znacznie ułatwiają zadanie. To kolejny atut tego sprzętu.
.jpg)
Słynne ANC
ANC to zdecydowanie moja ulubiona funkcja podczas pracy w biurze, w którym bywa naprawdę głośno. Gdy używałam słuchawek Sony WF-1000XM6, nie dochodziły do mnie żadne dźwięki otoczenia nawet wtedy, gdy muzyki słuchałam dosyć cicho. Czy zgodnie z zapewnieniami Sony jest to najlepsze ANC na rynku? Tego nie wiem, ale naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Mogłam się w pełni skupić na dźwiękach płynących ze słuchawek (albo ciszy), bez rozpraszaczy z zewnątrz. Z funkcji ANC można korzystać stale lub zdać się na słuchawki i pozwolić urządzeniu dostosowywać ją do warunków panujących w otoczeniu.

Dostępny jest także tryb Ambient Sound (ustawienia można dopasować ręcznie w aplikacji), w którym mogłam słuchać muzyki, ale nie tracić kontaktu z otoczeniem – bardzo przydatna opcja na ulicy, ale też wtedy, gdy nie chcemy całkowicie odciąć się np. od współpracowników.
Bateria i ładowanie słuchawek
Jeśli chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu, to według deklaracji producenta wynosi on 8 godzin przy włączonej redukcji hałasu i 12 godzin bez ANC. Wliczając energię zgromadzoną w etui, łączny czas pracy bez szukania gniazdka wydłuża się odpowiednio do 24 lub 36 godzin.
Nie zabrakło szybkiego ładowania – wystarczy 5 minut, żeby przygotować sprzęt do pracy przez kolejną godzinę. Z pewnością wielu użytkowników ucieszy to, że słuchawki można ładować bezprzewodowo za pomocą ładowarki indukcyjnej (standard Qi).
Flagowce Sony WF-1000XM6 – czy warto je mieć?
Z modelu Sony WF-1000XM6 korzystałam przez kilka dni i towarzyszyły mi w biurze, w domu, w komunikacji miejskiej i na ulicy – w każdym przypadku sprawdziły się zaskakująco dobrze. Jestem pod wrażeniem jakości dźwięku i ANC, a wszystkie dodatkowe rozwiązania i opcje dostępne w aplikacji tylko wzmacniają moje pozytywne odczucia. Czy polecam zakup modelu Sony WF-1000XM6? Tak! Każdy, kto szuka słuchawek TWS i stawia na wysokiej jakości brzmienie, będzie zadowolony z tego wyboru. Ja jestem.
