
Niewiele gier było na tyle przełomowych, by od ich nazwy powstał termin określający cały gatunek. Do tego niewielkiego grona należy seria Castlevania. Po kilkunastoletniej przerwie Konami powraca z zupełnie nową częścią – Castlevania: Belmont's Curse. Premiera jeszcze w tym roku. Dowiedz się więcej!
Platformówka, która stworzyła własny gatunek
Pierwsza odsłona Castlevanii zadebiutowała w 1986 r. na konsoli Famicom. Produkcja została bardzo dobrze przyjęta i stała się jedną z najważniejszych gier swojej ery. Wyróżniała się mrocznym klimatem, inspirowanym klasycznymi filmami grozy, dosyć wysokim poziomem trudności i efektowną walką z wykorzystaniem bicza.
W kolejnych latach seria była rozwijana i stopniowo ewoluowała, aż osiągnęła przełomowy moment w 1997 r. wraz z premierą Castlevania: Symphony of the Night. Symfonia Nocy była ważna nie tylko dla cyklu, ale też całej branży. Zdefiniowała ona bowiem, wraz z serią Metroid, zupełnie nowy podgatunek gier przygodowych akcji, znany dziś jako metroidvania.

Metroidvania to specyficzny podgatunek gier przygodowych akcji, którego fundamentem jest nieliniowa eksploracja jednego, rozległego i połączonego świata pełnego początkowo niedostępnych przejść. Rozgrywka opiera się na cyklu zdobywania nowych umiejętności lub przedmiotów, które nie tylko wzmacniają postać, ale służą jako narzędzia do pokonywania barier środowiskowych, co z kolei zmusza gracza do częstego powracania do wcześniej odwiedzonych lokacji, aby odkryć ukryte ścieżki. Charakterystycznym elementem gatunku jest również stały wgląd w mapę, która pomaga orientować się w skomplikowanej strukturze świata i wizualizuje postępy w odkrywaniu jego tajemnic.
Główna oś fabularna serii Castlevania skupia się na wielowiekowym konflikcie pomiędzy rodem Belmontów – klanem legendarnych łowców wampirów – a mrocznym hrabią Drakulą, który co mniej więcej sto lat powraca do życia, by pogrążyć świat w ciemności. Każda kolejna odsłona zazwyczaj przedstawia losy nowego przedstawiciela rodziny. Choć motyw walki dobra ze złem wydaje się prosty, uniwersum gry z czasem zostało wzbogacone o tragiczne wątki rodzinne, historię buntu syna Drakuli – Alucarda – przeciwko ojcu oraz skomplikowane losy postaci pobocznych, które próbują przerwać cykl wiecznego odradzania się zła.

Historia klątwy rodu Belmont
Akcja Castlevania: Belmont’s Curse rozgrywa się w 1499 r., czyli dokładnie 23 lata po wydarzeniach znanych z Dracula’s Curse (wydanego 1989 r.). Tym razem opowieść przenosi nas z mrocznej Wołoszczyzny do Paryża, który pogrąża się w chaosie. Miasto zostaje opanowane przez hordy potworów, a nad płonącymi ulicami wyrasta złowrogi, nadnaturalny zamek, zwiastujący powrót mrocznych sił.

Główną protagonistką jest młoda przedstawicielka rodu. Zostaje ona wysłana do stolicy Francji, aby zbadać źródło nowej plagi i powstrzymać zagładę miasta. Uzbrojona w legendarny święty bicz musi się przedrzeć przez trawione pożarami dzielnice Paryża, by ostatecznie rzucić wyzwanie złu czającemu się w jego sercu.
Rozgrywka, którą pokochali gracze
W kwestii rozgrywki najnowsza odsłona serii nie będzie rewolucyjna. Twórcy wyraźnie stawiają na powrót do korzeni, oferując klasyczną, dwuwymiarową akcję połączoną z eksploracją, czyli formułę znaną fanom jako metroidvania. Gracze ponownie wcielą się w przedstawiciela rodu Belmontów korzystającego z legendarnego bicza Vampire Killer – nie tylko jako broni, ale także narzędzia do poruszania się po świecie gry, np. do pokonywania przepaści czy wspinaczki.

Rozgrywka ma się opierać na eksplorowaniu nieliniowej mapy, obejmującej zarówno miasto, jak i zamek, stopniowym odblokowywaniu nowych obszarów, zdobywaniu ulepszeń oraz walce z licznymi przeciwnikami i bossami. Twórcy chcą też zachować charakterystyczny dla serii balans między wymagającą walką a satysfakcją z odkrywania kolejnych sekretów. To ukłon w stronę fanów klasyki, ale też próba dostosowania formuły do współczesnych standardów.
Grafika nowej Castlevanii połączy klasykę i nowoczesność
Oprawa graficzna w Belmont’s Curse prezentuje się nowocześnie, choć nadal mocno czerpie z dziedzictwa serii. Twórcy postawili na dwuwymiarową, stylizowaną grafikę, która rozwija klasyczny, gotycki styl Castlevanii, ale przedstawia go w nowej, bardziej kolorowej i wyrazistej formie. Dzięki temu świat gry – od mrocznych ulic średniowiecznego Paryża po wnętrza zamku – ma być bardziej różnorodny wizualnie, a jednocześnie wciąż zachowywać charakterystyczny klimat grozy.

Nowy styl nie oznacza jednak odejścia od atmosfery serii. Wręcz przeciwnie – większa szczegółowość lokacji, efekty świetlne i bogatsza paleta barw mają jeszcze mocniej podkreślać gotycki charakter świata oraz jego niepokojący ton. Twórcy zapowiadają także dopracowane animacje postaci i przeciwników, co w połączeniu z czytelną perspektywą 2D ma zapewnić zarówno widowiskowość, jak i przejrzystość rozgrywki.
Kiedy premiera Castlevania: Belmont's Curse i na jakich platformach?
Castlevania: Belmont’s Curse ma zadebiutować jeszcze w tym roku, choć dokładna data premiery nie została na ten moment oficjalnie potwierdzona. Twórcy zapowiadają jednak, że gra trafi na PlayStation 5, Xbox Series X/S, PC i Nintendo Switch. Już teraz możesz kupić Castlevanię: Belmont's Curse w przedsprzedaży w naszym sklepie!

Jeden z najciekawszych powrotów tego roku
Belmont’s Curse ma szansę połączyć to, co w serii najlepsze – wymagającą rozgrywkę, mroczny klimat i satysfakcjonującą eksplorację – z nowoczesną oprawą i świeżym podejściem do znanych motywów. Jeśli Konami dowiezie zapowiedzi, możemy być świadkami udanego powrotu jednej z najważniejszych marek w historii gier wideo.
