Test Xiaomi 17 Ultra – aparatu Leica z funkcją dzwonienia

Maciej Jagodziński
Artykuł powstał we współpracy z Xiaomi

Xiaomi 17 Ultra to telefon, który zachowuje się jak flagowiec, ale szybko zdradza swoje prawdziwe ambicje: ma być aparatem Leica z funkcją dzwonienia. I to nie ze względu na sam wygląd potężnej wyspy, a na to, jak pracuje teleobiektyw Leica 200 Mpix, jak zachowuje się 1-calowy aparat główny oraz jak gładko całość napędza Snapdragon 8 Elite Gen 5. Po kilkunastu dniach testowania go miałem jedno wrażenie: to sprzęt, który potrafi rozpieścić, ale też ma swoje kaprysy.

    W artykule:

  1. Unboxing i pierwsze wrażenia – Xiaomi 17 Ultra
  2. Design i ergonomia – wielka wyspa, szeroka bryła i detale, które cieszą
  3. Ekran i dźwięk
  4. System aparatów Leica
  5. Portrety, zdjęcia nocne i zoom
  6. Wideo i tryby pro
  7. Wydajność i kultura pracy
  8. Bateria 6000 mAh i ładowanie 90 W
  9. HyperOS 3, HyperAI i inne
  10. Czy warto kupić Xiaomi 17 Ultra?

Unboxing i pierwsze wrażenia – Xiaomi 17 Ultra

W pudełku znalazłem dokładnie to, co dziś jest standardem: telefon, przewód USB-C, papierologię i przezroczyste etui. Bez niespodzianek, za to z małym bonusem, bo etui (choć wykonane z bardzo twardego plastiku) ma się od razu na start, co pozwala bez stresu przyzwyczaić się do bryły oraz wyspy aparatów.

Pierwszy kontakt jest bardzo flagowy i przypomina najlepsze smartfony: wszystko jest spasowane, konstrukcja sprawia wrażenie dopracowanej, ma płaski tył (poza ogromną wyspą aparatów), płaską ramkę i płaski wyświetlacz. Od pierwszego momentu czuć więc, że to produkt premium. Gdzieś w tej bajce kryje się jednak smok i w Xiaomi są to wymiary. Telefon jest duży i dość szeroki, więc jeśli preferujesz obsługę jedną ręką, to będziesz częściej przekładać go w dłoni. Ja to akurat lubię (stabilniejszy chwyt w zdjęciach), ale przy długim przewijaniu feedu kciuk ma niemały trening.

Design i ergonomia – wielka wyspa, szeroka bryła i detale, które cieszą

Xiaomi 17 Ultra mierzy 162,9 × 77,6 × 8,29 mm i waży mniej więcej 219 g. To liczby, które w praktyce oznaczają, że telefon nie jest przesadnie gruby, ale wyraźnie szeroki, a wyspa aparatu robi swoje – zarówno wizualnie, jak i haptycznie. W kieszeni spodni czuć ją od razu, na biurku telefon jest pochylony, a w chwycie krawędź modułu często staje się punktem oparcia.

Sama wyspa to osobny rozdział. Jest monstrualna, zajmuje prawie całą szerokość plecków i odstaje na tyle, że trudno ją ignorować. Podoba mi się, że wszystkie obiektywy są ukryte pod jednym szkłem (Corning Gorilla Glass 7i) z sygnowaniem Leica, a okala je metalowy pierścień z charakterystycznym akcentem. Wygląda to jak świadomy cytat ze świata foto. Jednocześnie rozumiem osoby, którym taki garb przeszkadza: tu nie ma udawania, że to zwykły smartfon.

xiaomi 17 ultra na blacie

Jest też kilka detali, które mnie zauroczyły. Okrągłe przyciski głośności z plusem i minusem mają świetny klik i są po prostu przyjemne w użyciu. To drobna rzecz, ale buduje poczucie jakości. Do tego dochodzi haptyka, która jest na bardzo wysokim poziomie: klawiatura, gesty systemowe, delikatne pyknięcia w UI – wszystko jest sprężyste i precyzyjne.

 

Ekran i dźwięk

Ekran w Xiaomi 17 Ultra to jeden z tych elementów, które nie walczą o uwagę efektami, tylko robią codzienną robotę. Ma 6,9-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 2608 × 1200 i adaptacyjnym odświeżaniu 1–120 Hz, co oznacza że w praktyce przewijanie jest płynne, animacje są miękkie, a w statycznych treściach telefon umie zmniejszyć wydajność, żeby oszczędzać energię. Ekran chroni szkło Xiaomi Shield Glass 3.0, które według danych producenta gwarantuje o 30% większą odporność na upadki niż to użyte w modelu Xiaomi 15 Ultra. Ramki są bardzo wąskie, delikatnie zakrzywione i symetryczne, więc front wygląda nowocześnie i czysto.

Najbardziej doceniłem dwie rzeczy: jasność i kolor. W słońcu nie miałem potrzeby się gimnastykować z ręką nad ekranem, żeby zasłonić światło, a automatyka jasności działa bardzo sprawnie, bez nerwowego skakania. Kolory są nasycone, czernie głębokie, a obraz ostry. Na plus też minimalna jasność wieczorem: da się czytać w ciemnym pokoju bez mrużenia oczu.

ekran zdjecie xiaomi 17 ultra

Funkcja Always On Display jest rozbudowana: możesz ustawić styl na czarnym tle albo przygaszony ekran blokady z tapetą. W tym pierwszym jest do wyboru długa lista stylów zegara, a w tym drugim  można ustawić nawet pełny podgląd powiadomień. Funkcja jest konfigurowalna, bo możesz włączyć wyświetlanie po dotknięciu lub po tym, gdy ktoś spojrzy na ekran, a także ustawić na stałe według własnego harmonogramu. To niby drobiazg, ale w telefonie, który lubi być narzędziem, takie drobiazgi oznaczają wygodę.

Dźwięk? Stereo gra czysto i głośno, z przyzwoitą sceną, choć nie daje efektu koncertu w kieszeni. To bardzo solidny seans bez słuchawek. Za to wibracje i ogólna responsywność systemu sprawiają, że korzysta się z niego po prostu przyjemnie.

 

System aparatów Leica

Tu zaczyna się prawdziwa zabawa, bo Xiaomi 17 Ultra jest skonstruowany tak, żebyś częściej myślał o kadrze. Co ciekawe, Xiaomi poszło w stronę prostszego zestawu: zamiast czterech modułów dostajemy trzy, ale teleobiektyw robi tu robotę za dwa. To pojedynczy obiektyw zoom 75–100 mm, który w całym zakresie korzysta z 200-megapikselowej matrycy 1/1,4”. Efekt jest praktyczny: jakość zdjęć z teleobiektywu jest bardziej spójna, a w przejściu między 3,2× i 4,3× widać różnicę w kadrowaniu, choć jest to raczej wygodna precyzja.

refleksy slonca na budynku foto xiaomi 17 ultra
rozbiorka budynku na tle nowych blokow foto wykonane xiaomi 17 ultra

Aparat główny to 1-calowa matryca 50 Mpix z obiektywem f/1,67, ale kluczowa jest tu technologia TheiaCel (LOFIC). W praktyce wygląda to tak: w kontrastowych scenach (jasne niebo + ciemne budynki, latarnie po zmroku) telefon rzadziej gubi światła i cienie, jest mniej przepaleń i mniej agresywnego ratowania ujęcia filtrami. Po prostu łatwiej dostać zdjęcie, które wygląda jak scena, a nie jak efekt przetwarzania.

graffitti warsaw fans foto wykonane xiaomi 17 ultra
fotografia wykonana xiaomi 17 ultra stare powazki mur

Bardzo podoba mi się też podejście do koloru i stylów Leica. Masz dwa światy: Leica Vivid i Leica Authentic. Ten drugi to mój wybór na co dzień, bo daje obrazek bardziej subtelny, aparatowy, bez przesadnego dopalania kontrastu. I to jest dokładnie ten moment, w którym seria Xiaomi 17 wygrywa z telefonami uwielbiającymi dopisywać rzeczywistość algorytmami. Tutaj AI oczywiście jest, ale działa z większą kulturą. Zdjęcia są też wdzięczne do dalszej obróbki, co czuć zwłaszcza wtedy, gdy bawisz się plikami i chcesz coś wyciągnąć ręcznie.

elewacja budynku foto wykonane xiaomi 17 ultra
chmury nad droga foto wykonane xiaomi 17 ultra

Aplikacja aparatu jest szybka i ergonomiczna: przełączanie obiektywów nie łapie zadyszki, do ustawień wchodzisz dwoma stuknięciami, a jeśli lubisz skróty, to da się przypisać szybkie uruchamianie aparatu do bocznego przycisku i przywoływać ostatnie ustawienia. To niby szczegół, ale w praktyce sprawia, że telefon częściej jest gotowy, gdy widzisz warty uchwycenia moment.

 

Portrety, zdjęcia nocne i zoom

Bardzo dobre portrety. Rozmycie wygląda naturalnie, nawet gdy kadr jest szerszy, a separacja planów potrafi przypominać zachowanie jaśniejszych obiektywów z klasycznych aparatów. Właśnie tutaj teleobiektyw 75–100 mm pokazuje, po co jest. Nocą Xiaomi 17 Ultra potrafi zrobić wrażenie. Główny aparat trzyma szczegół, nie przepala świateł latarni, a teleobiektyw potrafi dać czyste kadry bez irytującego szumu.

portret xiaomi 17 ultra

Różnice kolorów między obiektywami potrafią się zdarzyć, najczęściej między ultraszerokim a głównym. To nie jest dramat, ale jeśli składasz serię zdjęć w jedną historię, zauważysz to. 

Zoom dalej niż 100 mm jest już wirtualny, ale nadal użyteczny. Powyżej bazowego zasięgu widać spadek jakości, natomiast podoba mi się, że telefon nie próbuje na siłę dorysowywać detali. Jednak tych 200 Mpix daje dużo informacji do docinania, więc efekt bywa zaskakująco naturalny nawet przy większych przybliżeniach (np. 8,6×).

 droga przeostrzenie ze znaku gddkia foto wykonane xiaomi 17 ultra

Wideo i tryby pro

W wideo najbardziej podoba mi się to, jak pewnie telefon dobiera parametry i jak szybko łapie ostrość. 4K przy 120 kl./s wygląda świetnie w dzień: obraz jest płynny, szczegółowy i stabilny. Stabilizacja bywa bardzo skuteczna, choć przy szybkim marszu potrafi się pojawić delikatne szarpnięcie. To ten typ stabilizacji, który czasem przesadzi, żeby cię uratować.

Tryb 8K (30 kl./s) traktuję raczej jako tryb na specjalne okazje, bo po zmroku szum robi się zauważalny. Jeśli dużo kręcisz nocą, zostań przy 4K, bo efekt jest po prostu przyjemniejszy. A jeśli poddajesz materiał późniejszej obróbce, koniecznie wybierz 4K przy 30 kl./s – w ten sposób unikniesz ucinania bitrate, które mocno wpływa na jakość obrazu w postprodukcji.

 

Wydajność i kultura pracy

Na co dzień Xiaomi 17 Ultra jest błyskawiczny. Aplikacje odpalają się z marszu, przełączanie z aparatu do galerii jest płynne, nawet wybieranie numeru trwa ułamki sekund, a interfejs nie łapie zadyszki nawet przy intensywnym robieniu zdjęć i żonglowaniu aplikacjami. U mnie pojawił się właściwie jeden drobny epizod przycięcia przy wychodzeniu z aparatu (akurat z trybu 8K), i tyle.

W grach nie miałem żadnych problemów z płynnością animacji, ten chipset wie, co ma robić. 

 

Bateria 6000 mAh i ładowanie 90 W

Bateria 6000 mAh w praktyce daje mi komfort. Nie przypominam sobie dnia, w którym rozładowałbym go przed wieczorem. Typowo kończyłem dzień z zapasem, a czas na ekranie kręcił się u mnie najczęściej w okolicach 6–7 godzin, przy większym udziale Wi-Fi potrafił przebić 8 godzin, a przy mocnym 5G spadał do okolic 5–5,5 godziny. To jest dokładnie ten typ baterii, o której nie myślisz co godzinę.

Ładowanie jest równie praktyczne. Na ładowarce 90 W widziałem około 50% po 19–20 minutach, a pełne ładowanie zamykało się zwykle w okolicach godziny. Ostatnie procenty wchodzą wolniej, bo krzywa ładowania wyraźnie się uspokaja powyżej 80%, co w praktyce nie nagrzewa nadmiernie baterii, a tym samym nie zmniejsza jej wydajności.

 tyl smartfona xiaomi 17 ultra na blacie

HyperOS 3, HyperAI i inne

Smartfony Xiaomi działają na własnym systemie i nie inaczej jest w tym przypadku. HyperOS 3 działa szybko i wygląda przyjemnie, a animacje są dopracowane. Podoba mi się też interaktywna pastylka wokół aparatu selfie, która potrafi pokazywać aktywne rzeczy w tle (multimedia, połączenia) i daje szybki dostęp do sterowania.

Jeśli chodzi o AI, to najbardziej cenię funkcje użytkowe. Bardzo praktycznie wypada Rozpoznawanie mowy SI w dyktafonie. Transkrypcja dobrze radzi sobie po polsku i potrafi dzielić wypowiedzi między rozmówców. Do tego dochodzą Pisanie SI (generowanie, korekta, rozbudowa tekstu) i pakiet narzędzi do zdjęć w galerii: usuwanie elementów, redukcja odblasków, rozszerzanie kadrów czy podbijanie przejrzystości.

Kilka luźnych spostrzeżeń na koniec. Ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych jest świetny – szybki, pewny, bez irytujących pomyłek. Wytrzymałość to klasa IP68, więc na deszcz i przypadkowe akcje w wodzie wystarczy, ale do basenu nie wskoczysz. Łączność i jakość rozmów są rewelacyjne – winda, parking podziemny – to nie ma znaczenia. Łączy się błyskawicznie i w naprawdę wysokiej jakości.

 smartfon xiaomi 17 ultra w dloni przy uchu

Czy warto kupić Xiaomi 17 Ultra?

Jeśli jesteś fanem marki i fotografii to tak. Xiaomi 17 Ultra ma świetny aparat główny z dużą matrycą i bardzo dobry teleobiektyw: mechaniczny, ciągły zoom 75–100 mm jest praktyczny w portretach i w kadrowaniu, a tryb Leica Authentic potrafi dać ten przyjemny, aparatowy spokój w obrazku. Do tego wytrzymała bateria, która wystarcza na dzień intensywnego użytkowania, i ładowanie, które ratuje zabieganych. To telefon z charakterem, a charakter, jak to charakter, bywa wymagający. Ja takiego charakterniaka bardzo polubiłem. 

Jeśli interesują cię inne modele tej marki, to sprawdź ranking telefonów Xiaomi, przygotowany przez naszą redakcję.
 

Kup smartfon Xiaomi 17 Ultra w naszym sklepie!
Czy ten artykuł był dla Ciebie przydatny?

Napisz nam, co myślisz

0/2000
Administratorem danych osobowych jest Euro-net Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, właściciel marki RTV EURO AGD, adres: 02-273 Warszawa ul. Muszkieterów 15, @: daneosobowe@euro.com.pl, telefon: 855 855 855, (Administrator). W Polityce Prywatności Administrator informuje o celu, okresie i podstawach prawnych przetwarzania danych osobowych, a także o prawach jakie przysługują osobom, których przetwarzane dane osobowe dotyczą, podmiotom którym Administrator może powierzyć do przetwarzania dane osobowe, oraz o zasadach zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych, w tym ich profilowaniu.

Zostaw nam swoją opinię

Przykro nam, że ten artykuł nie spełnił Twoich oczekiwań. Chcemy się dowiedzieć, co możemy poprawić.

Wybierz jedną z opcji: *

Jeśli chcesz, podaj nam więcej szczegółów:

0/2000
Administratorem danych osobowych jest Euro-net Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, właściciel marki RTV EURO AGD, adres: 02-273 Warszawa ul. Muszkieterów 15, @: daneosobowe@euro.com.pl, telefon: 855 855 855, (Administrator). W Polityce Prywatności Administrator informuje o celu, okresie i podstawach prawnych przetwarzania danych osobowych, a także o prawach jakie przysługują osobom, których przetwarzane dane osobowe dotyczą, podmiotom którym Administrator może powierzyć do przetwarzania dane osobowe, oraz o zasadach zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych, w tym ich profilowaniu.

Dziękujemy za dodatkowy komentarz!

Zapisaliśmy Twoją wiadomość. Pomoże nam poprawić i ulepszyć treści w serwisie.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Twoją opinię

Już zapisaliśmy Twój głos!

Dziękujemy!