
Przez ostatnie trzy lata Sony WH-1000XM5 były moimi podstawowymi słuchawkami. Korzystałam z nich podczas pracy, podróży, spacerów i codziennych odsłuchów muzyki. Mimo że od ich premiery minęło już trochę czasu, nadal uważam je za jedne z najlepszych słuchawek bezprzewodowych z ANC dostępnych na rynku. Dlatego gdy Sony zaprezentowało 1000X THE COLLEXION, w mojej głowie od razu pojawiło się pytanie: czym mnie zaskoczą?
To nie jest następca WH-1000XM6!
Dużym błędem jest traktowanie Sony 1000X THE COLLEXION jako kolejnej generacji serii 1000X. Sony od początku podkreślało, że jest to jubileuszowy projekt przygotowany z okazji 10-lecia serii 1000X. Zresztą nawet oznaczenie modelu symbolizuje rocznicę, bo zamiast kolejnego numeru generacji pojawia się dodatkowe X.
Nie próbowano stworzyć słuchawek lepszych od XM6 w każdym aspekcie. Zamiast tego producent postawił na bardziej ekskluzywny charakter. Widać to zarówno po zastosowanych materiałach, jak i sposobie strojenia dźwięku czy konstrukcji.
|
Cecha |
WH-1000XM6 |
1000X THE COLLEXION |
|
Charakter produktu |
flagowe słuchawki |
jubileuszowy model premium |
|
Konstrukcja |
tworzywo sztuczne wysokiej jakości |
stal nierdzewna i wykończenie ze sztucznej skóry |
|
Waga |
254 g |
320 g |
|
ANC |
priorytet |
nadal świetne, ale nie najważniejsze |
|
Brzmienie |
energetyczne i uniwersalne |
bardziej dopracowane i przestrzenne |
|
Czas pracy |
do 30 godzin |
do 24 godzin |
Luksusowy wygląd i wykonanie na najwyższym poziomie
Sony nie ukrywa, że 1000X THE COLLEXION mają być premium i widać to już od pierwszego kontaktu. Konstrukcja zachowuje charakterystyczny design serii 1000X, ale producent postawił na znacznie bardziej ekskluzywne materiały wykończeniowe.
W oczy od razu rzucają się elementy wykonane ze stali nierdzewnej, które są między innymi w mechanizmie regulacji pałąka oraz zawiasach. Całość wygląda solidniej i bardziej elegancko niż w innych modelach nausznych słuchawek Sony. Dodatkowego charakteru dodaje materiał imitujący skórę, którym pokryto niemal całą konstrukcję.

Nauszniki zapewniają dużo przestrzeni, a pałąk świetnie rozkłada nacisk na głowę. Dzięki temu słuchawki pozostają bardzo wygodne nawet podczas kilkugodzinnego użytkowania.
Nie obyło się jednak bez kompromisów. THE COLLEXION ważą około 320 gramów, więc są wyraźnie cięższe od WH-1000XM6. Podobnie jak w WH-1000XM5 zabrakło składanej konstrukcji, co przekłada się na większe rozmiary etui transportowego. Samo etui zasługuje jednak na pochwałę. Jest starannie wykonane, wyposażone w wygodny uchwyt i dobrze podkreśla charakter premium całego zestawu. W pudełku znajdziesz także kabel audio jack 3,5 mm.
.jpg)
Jak grają Sony 1000X THE COLLEXION?
Przesiadając się z moich WH-1000XM5, spodziewałam się charakterystycznego dla Sony grania – mocnego basu, przyjemnie ocieplonego brzmienia i uniwersalności, która sprawdza się praktycznie przy każdym gatunku muzyki. Tymczasem THE COLLEXION od początku pokazują, że zostały zestrojone inaczej. Nie jest to rewolucja, ale różnice słychać niemal od razu.
Przede wszystkim uwagę zwraca scena dźwiękowa. Sony zastosowało tutaj specjalnie strojony przetwornik akustyczny, przygotowany we współpracy ze studiami masteringowymi. Poszczególne instrumenty są lepiej odseparowane od siebie, a złożone nagrania sprawiają wrażenie uporządkowanych i łatwiejszych w odbiorze.
.jpg)
Podczas słuchania koncertowych nagrań czy bardziej rozbudowanych kompozycji odniosłam wrażenie, że dźwięk jest dużo bardziej przestrzenny niż w XM5. Jak na model Bluetooth rezultat robi zaskakująco dobre wrażenie.
Bas – nadal Sony, ale w bardziej eleganckim wydaniu
Przez lata Sony przyzwyczaiło nas do wyraźnie zaakcentowanego basu. Dotyczyło to zarówno XM4, jak i XM5. W przypadku THE COLLEXION producent poszedł w nieco innym kierunku. Niskie tony nadal są obecne, ale nie dominują całego przekazu. Zamiast efektu wow przy pierwszym odsłuchu dostajemy bardziej kontrolowany charakter dźwięku.
Gdy słuchałam muzyki elektronicznej lub nowoczesnego popu, bas pozostawał dynamiczny i sprężysty, nie przykrywając wokali oraz instrumentów. Szczególnie dobrze słychać to przy nagraniach o wysokiej jakości, gdzie łatwo wychwycić dodatkowe szczegóły. To właśnie tutaj najbardziej czuć różnicę względem XM5. Moje codzienne słuchawki Sony są efektowne. THE COLLEXION są bardziej wyrafinowane.
Największą różnicę usłyszałam jednak w średnich tonach. Wokale zostały wysunięte nieco bliżej i brzmiały bardziej naturalnie. Dotyczy to zarówno kobiecych, jak i męskich głosów. Podczas słuchania podcastów, koncertów akustycznych czy muzyki jazzowej bardzo szybko można docenić ten sposób strojenia.
.jpg)
Mam wrażenie, że Sony postawiło przede wszystkim na jakość i szczegółowość dźwięku. Muzyka brzmi bardziej naturalnie niż w większości słuchawek bezprzewodowych, a poszczególne instrumenty i wokale łatwiej wychwycić nawet w złożonych utworach. Interesują cię również dokanałowe modele z serii 1000X? Zajrzyj do recenzji słuchawek Sony WF-1000XM6.
Wysokie tony – więcej szczegółów, ale nie dla każdego
Góra pasma jest lepiej wyeksponowana niż w moich XM5. Daje to większą liczbę detali i odpowiednie wybrzmienie instrumentów. Talerze perkusyjne, smyczki czy drobne elementy nagrania są bardziej słyszalne niż w starszych modelach. Niestety osoby wrażliwe na wysokie tony mogą uznać takie strojenie za zbyt męczące – dla mnie momentami było.
Na szczęście Sony pozostawia do dyspozycji rozbudowaną aplikację Sound Connect. To właśnie tutaj mogłam dostosować brzmienie za pomocą korektora, zarządzać poziomem ANC, skonfigurować połączenie z dwoma urządzeniami jednocześnie czy korzystać z dodatkowych funkcji, takich jak 360 Upmix. Mimo ogromnej liczby opcji interfejs pozostaje czytelny, dlatego z łatwością odnalazłam najważniejsze ustawienia.
.jpg)
THE COLLEXION nie próbują za wszelką cenę zaimponować podczas pierwszych pięciu minut odsłuchu. To słuchawki nauszne, które docenia się stopniowo. Im dłużej ich używałam, tym bardziej rozumiałam, dlaczego Sony zdecydowało się stworzyć osobną linię zamiast kolejnej generacji 1000X.
ANC – nadal czołowe na rynku
Przez lata funkcja ANC była jednym z głównych argumentów przemawiających za zakupem nowych słuchawek. Sony wyposażyło model 1000X THE COLLEXION w zaawansowany system aktywnej redukcji hałasu wspierany przez procesor HD Noise Cancelling Processor QN3. Producent zastosował również nowy zintegrowany procesor V3, który odpowiada za przetwarzanie dźwięku, funkcje oparte na sztucznej inteligencji oraz poprawę jakości rozmów. Całość współpracuje z systemem 12 mikrofonów.
Szum klimatyzacji, odgłosy silników czy gwar biura są skutecznie tłumione już po kilku sekundach od założenia słuchawek. Podczas pracy na open space mogłam się skupić na wykonywanych zadaniach, a podróż autobusem stała się zauważalnie mniej męcząca.
Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że XM6 – a nawet miejscami moje XM5 – oferują nieco mocniejszą izolację pasywną. Wynika to przede wszystkim z konstrukcji nowych nauszników, które są bardziej przestronne i wygodne, ale jednocześnie nie przylegają do głowy aż tak szczelnie.
Czy jest to problem? Absolutnie nie. Po prostu tym razem Sony nie postawiło sobie za cel pobicia własnych rekordów w tłumieniu hałasu. Priorytetem były komfort i jakość dźwięku. Chcesz dowiedzieć się więcej o możliwościach standardowego modelu? Sprawdź naszą recenzję Sony WH-1000XM6.
Bateria. Krócej niż w XM6, ale bez powodów do narzekań
Jednym z kompromisów jubileuszowego modelu jest czas pracy na akumulatorze. Sony deklaruje do 24 godzin odtwarzania muzyki z włączoną aktywną redukcją hałasu oraz do 32 godzin po jej wyłączeniu. Pełne naładowanie słuchawek zajmuje około 3,5 godziny.
W praktyce przez cały tydzień testów ani razu nie musiałam ładować urządzenia. Korzystałam z niego codziennie podczas pracy, słuchania muzyki i rozmów, a poziom baterii spadał stopniowo i przewidywalnie. Po kilku dniach umiarkowanego użytkowania nadal pozostawał wyraźny zapas energii.
Moja opinia o słuchawkach Sony 1000X THE COLLEXION
Po tygodniowym teście mam poczucie, że Sony stworzyło bardzo specyficzny produkt. To nie są słuchawki, które mają przekonać każdego użytkownika WH-1000XM5 lub XM6 do natychmiastowej wymiany sprzętu.
THE COLLEXION są eleganckie, świetnie wykonane, wygodne, a także brzmią bardziej szczegółowo niż większość słuchawek bezprzewodowych dostępnych obecnie na rynku. Od pierwszego kontaktu czuć, że Sony chciało stworzyć produkt wyjątkowy i bardziej luksusowy niż standardowa seria 1000X.
Czy są warte swojej ceny? Jeżeli zależy ci na połączeniu bardzo wysokiej jakości wykonania, komfortu, dopracowanego wzornictwa i świetnego dźwięku, THE COLLEXION są jednymi z najciekawszych słuchawek premium. A jeśli nadal nie wiesz, który produkt najlepiej odpowie na twoje potrzeby, sprawdź ranking słuchawek Sony, w którym zestawiliśmy najlepsze propozycje.
- Wykonanie w jakości premium
- Duże pady i szeroki pałąk
- Doskonała separacja instrumentów
- Świetne ANC
- Dużo dodatkowych funkcji
- Doskonały dźwięk i atmosfera grozy
- Rozbudowana aplikacja Sound Connect
- Bardzo dobre mikrofony
- Brak składanej konstrukcji
- Wysoka cena
