Data publikacji: 22 sierpnia 2017
Autor: Emilia
ARTYKUŁ - RECENZJA PRODUKTOWA

Recenzja: Uncharted: Zaginione Dziedzictwo

Podziel się: Dodaj do Facebooka Wrzuć na Twittera Pinterest
Poleć znajomemu Drukuj

Trochę czasu minęło, zanim oswoiłam się z myślą, że pojawi się nowa odsłona serii „Uncharted” bez Nathana Drake’a. Myślałam wówczas – "to nie ma prawa się udać, w końcu „Uncharted” to Nathan Drake". A jednak... Dwie nietuzinkowe panie zdobyły przebojem tytuł, który nie stracił nic ze swojej wyjątkowości. Emilia recenzuje grę "Uncharted: Zaginione Dziedzictwo".

Dwie główne bohaterki będą dobrze znane wszystkim fanom serii: Chloe Frazer i Nadine Ross to postacie, które pojawiły się już w "Uncharted 2: Pośród Złodziei" oraz „Uncharted 4: Kres Złodzieja”. O ile Nadine nigdy nie wzbudzała mojej szczególnej sympatii, to śmiało mogę powiedzieć, że Chloe jest moją ulubioną postacią kobiecą w całej serii. Obie okazały się być na tyle charyzmatyczne, by stać się pierwszoplanowymi bohaterkami „Uncharted: Zaginione Dziedzictwo”.

Najnowsza produkcja studia Naughty Dog jest samodzielnym dodatkiem do ostatniej części „Uncharted 4: Kres Złodzieja”, ale trzeba przyznać, że swoim rozmachem mogłaby z powodzeniem konkurować z wieloma dostępnymi na rynku produkcjami.

Witamy w Indiach!

Fabuła gry nie zaskakuje. Po raz kolejny wcielamy się w rolę poszukiwacza (choć tym razem właściwie poszukiwaczki) skarbów, a na drodze do celu stają nam śmiertelnie niebezpieczne zagadki starożytnych ludów i oczywiście całe oddziały najemnego wojska. Czy to może się znudzić?

Trzeba przyznać, że twórcy gry zadbali o odpowiednią dawkę emocji. Najwyraźniej postanowili zastosować w swojej produkcji zasadę Hitchcocka mówiącą, że „dobry film powinien zacząć się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieustannie rosnąć”. Rozpoczynamy więc naszą przygodę od brawurowej akcji w objętych wojną domową Indiach. Panorama bombardowanego miasta robi naprawdę duże wrażenie.
Na mojej konsoli z kolei największe wrażenie robiła bujna roślinność w Ghatach Zachodnich – ilość szczegółów i wielość kolorów sprawiały, że pracowała na najwyższych obrotach. Trzeba przyznać, że pod kątem grafiki „Zaginione Dziedzictwo” w niczym nie ustępuje „Kresowi Złodzieja”. 

Obraz wygląda rewelacyjnie, jest dopracowany w każdym detalu, nie tylko otoczenie, lecz także mimika twarzy bohaterek i gra światła, a całość działa płynnie w 30 fps, bez dostrzegalnych spadków. Studio Naughty Dog naprawdę zrobiło kawał dobrej roboty w tak pieczołowitym przygotowaniu gry!

Mechanika samej rozgrywki nie została zmieniona. Podczas naszej przygody walczymy wręcz (choć tym razem w duecie z Nadine), strzelamy (mamy do dyspozycji szeroki arsenał, łącznie z pistoletem z tłumikiem), eksplorujemy, wspinamy się, nurkujemy, a w przerwach możemy podziwiać filmiki oparte na silniku gry.
 
Do tego jeździmy jeepem, a przez krótki czas mamy nawet możliwość przemieszczać się na słoniu. Poszczególne elementy są odpowiednio wyważone, choć rozdział z „półotwartym światem” może trochę nużyć, szczególnie, że trudno się po nim poruszać samochodem.
 
Chloe Frazer jest postacią, która na początku gry nie budzi szczególnej sympatii. Trzyma dystans wobec Nadine, momentami jest wręcz wredna. Z biegiem czasu jednak nasza bohaterka „mięknie”, a między dwiema kobietami pojawia się nić porozumienia. Tym, co najbardziej mi przeszkadzało w głównej bohaterce był jej głos – w wykonaniu Anny Gajewskiej wypowiadane kwestie brzmiały czasem wyjątkowo sztucznie.
 

Czy warto?! Warto!

Mam wrażenie, że „Zaginione Dziedzictwo” czerpie to, co najlepsze z serii „Uncharted”. Mamy dopracowaną do granic możliwości grafikę. Mamy charyzmatyczną, silną i pewną siebie protagonistkę, która do bólu kojarzy mi się z Larą Croft (co jest niewątpliwie komplementem), mamy sporą dawkę wiedzy – tym razem o starożytnych bóstwach indyjskich.
Mamy też ciekawą opowieść, która potrafi być pełna akcji i trzymać w napięciu, ale pozwala również na spokojną eksplorację przepięknego świata. Mamy również szczyptę nowych rozwiązań, które sprawiają dużo frajdy – możemy na przykład walczyć wręcz wspólnie z Nadine lub skorzystać ze specjalnej bransoletki ułatwiającej odnajdowanie skarbów.

A wszystko to w grze, której przejście zajmie około 10 godzin. To bardzo przyzwoity wynik jak na samodzielny dodatek, który jakościowo nie ustępuje dużym produkcjom. Jeśli więc szukacie gry, która wciągnie Was bez reszty i sprawi, że nie będziecie mogli oderwać się od pada, zdecydowanie nie powinniście przechodzić obojętnie obok tego tytułu!

 




Kilka słów o autorce recenzji: Emilia gra odkąd dostała od rodziców Pegasusa ;-) Miłośniczka PlayStation i serii Uncharted oraz Assassin’s Creed. 
Czy ten artykuł był dla Ciebie przydatny?
16 4
Podziel się: Dodaj do Facebooka Wrzuć na Twittera Pinterest
Zgłoś błąd na stronie
Prześlij uwagi
Zobacz inne porady dotyczące wyboru sprzętu
Prezentujemy porady i wskazówki dotyczące tego co wybrać i jak wybrać.
Przejdź na stronę główną porad dotyczących wyboru sprzętu

Pokaż artykuły

według kryteriów
Pokaż wybrane artykuły

Poinformuj

nas o czym powinniśmy napisać Wyślij

Ostatnio

dodane artykuły

Najlepszy odtwarzacz MP3 dla dzieci – poznaj opinie naszych klientów

Sprawdź, jaki odtwarzacz MP3 dla dzieci sprawdzi się jako prezent pod choinkę!
Zobacz więcej   

Co to jest amplituner?

Zobacz, na czym polega działanie amplitunera i dlaczego będzie Ci potrzebny.
Zobacz więcej   

Wybieramy radio do kuchni – co warto wziąć pod uwagę przy zakupie?

Sprawdź, na co zwrócić uwagę, wybierając radio do kuchni.
Zobacz więcej   

Znajdź nas