Recenzja Huawei Band 6 – jeszcze opaska czy już zegarek?

Jeśli przekątna ekranu smartbandu wzrasta o 50% do półtora cala – bardziej wszerz niż wzdłuż, forma zbliża się do kwadratu – a do tego urządzenie ma wielofunkcyjny przycisk boczny... Ciężko odróżnić je od smartzegarka. Poza sporym wyświetlaczem Huawei Band 6 spełnia też inny wymóg opaskowej premiery tego sezonu. Ma pulsoksymetr do mierzenia poziomu utlenienia krwi. To świetne urządzenie w świetnej cenie. I mimo braku GPS-a może zastąpić drogi smartwatch.

Huawei Band 6 to... Honor Band 6

Na początek wyjaśnienie. Mimo formalnego rozdzielenia firm Huawei i jej bardziej „młodzieżowej”, tańszej marki Honor opaski Honor Band 6 i Huawei Band 6 to praktycznie te same urządzenia. Jednakowe parametry, niemal identyczne oprogramowanie i samego smartbandu, i aplikacji na telefon. Taka sama jest też konstrukcja – tyle że przycisk w Honorze ma czerwony paseczek... Nasza recenzja Huawei Band 6 dotyczy więc obu gadżetów.

Huawei Band 6 – parowanie

Najłatwiej sprawa wygląda z telefonem Huawei. Służąca do obsługi wszystkich urządzeń mobilnych tej firmy aplikacja Huawei Zdrowie (biała ikona z czerwonym serduszkiem) sama  zaktualizuje listę nowych urządzeń – dociągnie do bazy opaskę Huawei Band 6. Komplikacje następują przy parowaniu z Androidami innych producentów. Huawei Zdrowie ze sklepu Google Play (pomarańczowa ikona z białym serduszkiem) jest nieaktualna i nie chce pobrać listy nowych modeli. Producent zaleca albo ściągnięcie pliku instalacyjnego na telefon bezpośrednio z jego strony (https://appgallery.cloud.huawei.com/appdl/C10414141), albo aplikacji ze sklepem Huawei App Galllery, a następnie pobranie Huawei Zdrowie przez te wrota. Huawei Zdrowie po sparowaniu z zegarkiem zapewne dokona (albo będzie próbowało) dokonać aktualizacji. Cierpliwość zostanie nagrodzona sprawnie i szybko działającym smartbandem, który lubi się ze swoim mistrzem telefonem. W tej recenzji Huawei Band 6 nie wspomnieliśmy o iPhone’ach – aplikacja z App Store’a jest sprawna i pełnoprawna, lecz przecież miłośnicy jabłuszka i tak kupują Apple Watch…

  • 219 zł
  • 219 zł
  • 219 zł

Recenzja Huawei Band 6 – jak to działa i kwestia komunikatów

W recenzji Huawei Band 6 czas na kwestię rozbudowanego interfejsu. Palec z góry w dół – skrót do ustawień, jak w komórce. Tam m.in. niezbędny tryb nocny, który oznacza brak wibracji i automatycznego wzbudzania ekranu ruchem nadgarstka (co nie wyklucza naturalnie ustawienia budzika). Opcję dyskretną warto włączyć za dnia, jeśli nie chcesz świecić w pracy, kinie czy w domu – na mojej opasce noc trwa 24 godziny...

Palec z dołu w górę – powiadomienia. Messenger, e-maile, kalendarz, inne apki, którym na to zezwolisz. Komunikaty nie zawsze docierają w całości, w przypadku e-maili to tytuł wiadomości, czasem też nagłówek. Messenger najczęściej przekazuje pełną treść, ale może wyświetlić się też ogólnikowe hasło: „Konwersacja z nowymi wiadomościami” lub „Nazwa_użytkownika wysłał/a wiadomość”. Nie zaciągną się emotikonki i nie ma możliwości odpowiadania, nawet szablonami. Nie ma wbudowanego mikrofonu, który by pozwolił na dyktowanie wiadomości. Nadchodzące połączenie można jedynie odrzucić. To kolejna różnica między tanią opaską a drogim smartwatchem. Huawei Band 6 pomoże podejrzeć, co się dzieje z telefonem, ale nie podtrzymasz za jego pomocą kontaktu ze światem.


Przesunięcie w lewo i prawo: informacje z czujników i telefonu, kolejność możesz zmieniać z poziomu zegarka – wybierasz do pięciu pól. Tętno, poziom stresu, pogoda, muzyka (sterowanie), rejestr aktywności, sen i poziom SpO2 (to są przesuwane skróty danych). Dla kobiet „kalendarz miesiączkowy”.

Nasza recenzja Huawei Band 6 musi pochwalić najwygodniejszy sterownik, czyli przycisk fizyczny. Jego naciśnięcie aktywuje panel wyboru: ćwiczenie (selekcja i aktywacja: pływanie na basenie, bieganie w terenie, bieganie na bieżni, marsz w terenie, marsz na bieżni, rower stacjonarny, skakanka, orbitrek, ergometr, a do tego niemal setka opcjonalnych, takich jak bobsleje, wędkarstwo czy gateball...), rejestr ćwiczeń (skrót informacji), pomiar tętna (aktywacja), pomiar SpO2 (aktywacja), rejestr aktywności, sen, ćwiczenia oddechowe (pulsująca ikona podpowiada, kiedy wdychać, kiedy wydychać), muzyka, wiadomości (powiadomienia), pogoda, stoper, minutnik, alarm, latarka (czyli biały ekran), znajdź telefon (zawsze przydatne; byle ów telefon był w zasięgu Bluetootha), ustawienia (te z pierwszego akapitu). W każdym wypadku sunięcie w lewo oznacza: jedno pole wstecz.

Huawei Band 6 – żyroskop i diody na przegubie dłoni

Smartband to tak naprawdę smartzegarek, który ma schowane żyroskop i akcelerometr, wykrywające nawet delikatny ruch w każdej płaszczyźnie, oraz diody po stronie wewnętrznej, wysyłające impulsy świetlne – służą ustaleniu tętna i poziomu SpO2. Ruchy dłonią – i nic innego – wskazują na liczbę zrobionych kroków i „jakość snu”, a na basenie – na liczbę przepłyniętych długości oraz określają, jakim stylem je wykonywałeś. W przypadku diod – mierzone jest natężenie światła odbitego. „Poziom stresu” – to tętno w sytuacjach, które nie są zadeklarowane czy zdiagnozowane jako ćwiczenia. W każdym razie to wszystko dane przybliżone, obarczone ryzykiem błędu, Huawei Band 6 nie jest profesjonalnym narzędziem sportowym, a tym bardziej medycznym. Jak w każdej opasce krokomierz może się mylić, da się „kroczyć” siedząc przy komputerze i pijąc kawę. To recenzja Huawei Band 6, ale zastrzeżenie dotyczy wszystkich urządzeń tego typu.





Dobrym sprawdzianem jest basen. O ile ruchy żabki są specyficzne i łatwe do wykrycia, o tyle odróżnienie kraula od delfina – a także od grzbietu – nie wydaje się takie proste. Jeszcze parę lat temu zegarek dla pływaka oznaczał grube pieniądze, wiele firm próbowało go zrobić. Sławny jest przykład polskiego kickstarterowego start-upu, którego produkt nigdy nie trafił do szerszej sprzedaży. Teraz takie urządzenie kosztuje 200 zł i – uwaga! – działa per-fek-cyj-nie. Wykrywalność stylów: 100%. Bardzo jasny ekran świetnie widoczny pod wodą, można podejrzeć dystans np. podczas „wstrzymanego” nawrotu do kraula. Zegarek wyświetla też kolorową strefę tętna, w jakiej się znajdujesz. Jak mocno zasuwasz, to często jest czerwona „ekstremalna”… Zatrzymanie treningu przyciskiem fizycznym, nie trzeba nic potwierdzać na ekranie. Rewelacja! I ponownie ważna refleksja natury ogólnej – to recenzja Huawei Band 6, lecz konkurencyjne opaski nowej generacji także nieźle sobie z tym radzą.



Recenzja Huawei Band 6 – po co ci ta opaska?

Nie możemy nie zaznaczyć w naszej recenzji Huawei Band 6, że brak GPS-a jest zauważalny. Przecież ten moduł mieliśmy wzeszłorocznym Huawei Band 4 Pro za 200 zł… Obecność „czujnika satelitów” wydaje się dziś największą różnicą między porządnym smartwatchem a smartbandem. GPS dokładnie mierzy dystans w otwartej przestrzeni, bo odbiera sygnał prosto z kosmosu! Huawei Band 6 potrafi jednak sam wykrywać pewne aktywności dzięki ruchom ręki: chodzenie, bieganie, ćwiczenia na orbitreku oraz wiosłowanie (ergometr). Sam też wie, kiedy śpisz (czytaj: nic nie robisz). Nie wiem natomiast, czemu nie wykrywa automatycznie pływania – ale aktywacja funkcji mokrym palcem na wyświetlaczu jest zaskakująco prosta.

Ciężko wskazać opaskę mniej lub bardziej dokładną, stosowane są podobne mechanizmy żyroskopowo-akcelerometrowo-diodowe. Śmiało można jednak napisać, że ta ma świetny, bardzo jasny ekran – AMOLED, 1,47 cala, 194x368 pikseli, czyli zagęszczenie 228 PPI – i świetną aplikację. Rozłożenie wyników na czynniki pierwsze i ich prezentacja w telefonie sprawiają, że chcesz to oglądać codziennie. Sen głęboki, płytki, faza REM, a nawet „jakość oddechu”. Stres rozbity na cztery fazy (wysoki zazwyczaj jest równy relaksowi, średni niższy od normalnego)… Mamy tu też sterowanie muzyką (pauza/play, utwór następny/poprzedni, regulacja poziomu głośności – działa też np. ze Spotify) oraz – jeśli sparujesz Huawei Band 6 z telefonem tej marki – spust migawki aparatu. Funkcja ma sens przy bardziej przemyślanych czy grupowych selfies.

Na koniec kwestia ładowanej magnetycznym uściskiem baterii. Deklarowane dwa tygodnie – prawda, choć przy ustawionym ciągłym monitoringu pulsu i nasycenie SpO2 dzienne zużycie sięga 10%. To ciągle świetny wynik – na krótkie wakacje da się wyjechać bez tego kabla. Urządzenie „nosi” się przyjemnie, gumowy pasek jest miękki i elastyczny. Recenzja Huawei Band 6 śmiało może zostać zakończona optymistycznie: ciężko znaleźć lepszą opaskę w tej cenie!

 Zobacz film z prezentacją produktu


100% osób oceniło ten artykuł jako przydatny
100% osób oceniło ten artykuł jako przydatny
Dodaj do Facebooka Kopiuj link