Tablety internetowe to zupełnie nowy segment rynku, który swoją popularność tak naprawdę zdobywa od niedawna. Pomimo, iż najwięksi producenci tego typu urządzeń w ostatnich tygodniach zmuszeni zostali zrewidować swoje prognozy dotyczące sprzedaży, to jednak śmiało można stwierdzić, że w najbliższych latach rynek ten będzie rósł i to w coraz szybszym tempie. Tablety w swojej ofercie mają praktycznie wszyscy: Apple, Samsung, Motorola, BlackBerry, a nawet polski producent – firma Trak. Do naszych redakcyjnych testów trafił już nieco leciwy, ale nadal pożądany pionier tego segmentu – Samsung Galaxy Tab.

Tablet internetowy to specyficzne urządzenie, które trudno jednoznacznie przypisać do kategorii tych już istniejących. Czym właściwie jest taki tablet? Telefonem, komputerem, a może odtwarzaczem MP4? Wszystkie wymienione urządzenia mają po trosze z nim wspólnego.
Tablet to urządzenie, która umożliwia swobodne (w zamyśle producentów wygodne) korzystanie z Internetu, przeglądanie poczty e-mail, oglądanie filmów, odtwarzanie muzyki, granie, edytowanie dokumentów czy zarządzanie czasem. Jest to sprzęt, który w swoim przeznaczeniu najbardziej zbliżony jest do netbooków – tych zminiaturyzowanych laptopów z przeznaczeniem do surfowania po Sieci.
Samsung Galaxy Tab to szybka odpowiedź koreańskiego producenta na amerykański przebój – iPada. Sądząc po politykach wielu producentów, Ci nie przypuszczali, że iPad odniesie, aż taki sukces, toteż wiele konstrukcji powstawało w zaledwie kilka tygodni, tak aby jak najszybciej zabrać ten „kawałek tortu” amerykańskiemu gigantowi. Samsung Galaxy Tab, choć jako jedno z pierwszych urządzeń w tym segmencie debiutowało na rynku, to jednak widać tutaj pewną myśl koreańskich inżynierów, choć z całą pewnością nie do końca wszystko się im udało.
WIZUALNIE
…Galaxy Tab nie porywa. Pierwszy tablet Samsunga to zwarte i pomimo sporych rozmiarów (190,09 x 120,45 x 11,98mm) poręczne urządzenie, które całkiem wygodnie leży w dłoni. Niestety jego dłuższe trzymanie jedną ręką sprawia pewien dyskomfort, gdyż każdy tablet, nie tylko ten Samsunga, ze względu na swoje spore wymiary będzie ciężki (Galaxy Tab waży „zaledwie” 380 g, przy ponad 600 g iPada 2).
Jakość użytych materiałów do produkcji Taba jest dobra, choć nie jest to ekstraklasa, samo wykonanie, spasowanie elementów jest natomiast znakomite. Nie ma tutaj mowy o przypadkowym skrzypieniu obudowy czy szczelinach między przednim, a tylnim panelem. W kwestii budowy swoich urządzeń Samsung już od dawna jest klasą samą dla siebie.
To co od razu przykuwa wzrok, to duży, wyświetlający do 16 milionów kolorów, 7-calowy, dotykowy, pojemnościowy ekran TFT o imponującej rozdzielczości 1024x600 pikseli. Niestety, tak duży ekran nie został pokryty szkłem typu Gorilla, przez co po kilku miesiącach intensywnego użytkowania wyraźnie widać na nim rysy, zarówno te mniejsze jak i te większe. Dodatkowo, wszechobecne odciski palców również nie ułatwiają życia, ale tutaj problem będzie pojawiać się przy każdym tego typu urządzeniu.
Duży, 7-calowy ekran został wykonany jedynie w technologii TFT, brak tutaj flagowego dla Samsunga AMOLEDA, co wyraźnie przekłada się na jakość wyświetlanego obrazu. Wielu z Czytelników zada sobie pytanie: dlaczego Samsung zrezygnował ze swojego doskonałego ekranu w tak zaawansowanym urządzeniu jakim jest tablet? Odpowiedź jest prosta. Koreańscy inżynierowie w okresie prac nad swoim pierwszym tabletem nie dysponowali ekranem AMOLED o tak dużej przekątnej. Dopiero niedawno Samsung ogłosił, że udało mu się wyprodukować 10-calowy ekran Super AMOLED.

Ekran Galaxy Taba nie jest może tak doskonały jak wspomniany SAMOLED, jednak Użytkownicy P1000 nie powinni mieć zbyt wielu powodów do narzekania. Kąty widzenia są przyzwoite, a sam obraz prezentuje się zadziwiająco dobrze jak na TFT. Co prawda czerń nie jest tutaj prawdziwie czarna, jednak trzeba stwierdzić, że do wymarzonej głębi kolorów brakuje jej niewiele.
TFT Galaxy Taba sprawdzi się dobrze w pomieszczeniu, zdecydowanie gorzej jest na zewnętrz. W ostrym, czerwcowym słońcu ekran urządzenia momentami stawał się praktycznie niewidoczny. Wtedy pomagało tylko zwiększenie jasności obrazu, dzięki czemu było trochę lepiej.
Duża rozdzielczość ekranu 1024x600 pikseli sprawia, że czcionki, rysunki są wygładzone, ostre i przyjemne dla oka. Z taką rozdzielczością korzystanie z 7-calowego ekranu nie stanowi najmniejszego problemu, niewielki problem pojawia się tylko z kompatybilnością niektórych aplikacji, ale o tym w dalszej części recenzji.
7-calowy ekran okala czarna ramka, która sprawia wrażenie, iż ekran P1000 jest znacznie większy niż w rzeczywistości. Niestety to tylko marketingowa „fatamorgana” stosowana przez wielu producentów.
Czułość „dotyku” w Tabie jest bez większych zastrzeżeń. Ekran zawsze szybko reagował na polecenia, choć zdarzały się sporadyczne opóźnienia.
Nad ekranem umieszczono czujnik natężenia światła oraz kamerę 1,3 Mpix do prowadzenia wideorozmów, pod ekranem natomiast swoje miejsce znalazł rząd dotykowych przycisków funkcyjnych: opcje, ekran główny, powrót oraz wyszukiwanie. Co cieszy, przyciski te są również podświetlane, dzięki czemu obsługa urządzenia w ciemności nie jest przeszkodą.
Po prawej stronie obudowy umieszczono włącznik urządzenia, który jednocześnie blokuje ekran w trybie uśpienia, regulator głośności, gniazdo kart microSD oraz gniazdo pełnowymiarowych kart SIM. Zaślepki można łatwo odsunąć, także nie trzeba sporo wysiłku, aby dostać się do jednego z gniazd. Na lewej stronie obudowy umieszczono tylko i wyłącznie mikrofon.
Górna krawędź obudowy to miejsce dla gniazda minijack 3,5 mm, natomiast dolna to już miejsce na dwa, donośne głośniki oraz złącze multimedialne Samsunga, umożliwiające ładowanie, przesył danych, przesył obrazu do TV.
Na uwagę w P1000 zasługuje wbudowany aparat, którego na próżno szukać w wielu podobnych konstrukcjach. Obiektyw aparatu o rozdzielczości 3 Mpix umieszczony został w lewym, górnym roku wraz z diodą LED pozwalającą na wykonywanie zdjęć w zaciemnionych miejscach.
Tylni panel podobnie jak przedni błyszczy się w każdym możliwym kierunku. Jego biała powierzchnia została pokryta lakierem, który dość łatwo się brudzi i rysuje.
Urządzenie do testów otrzymałem wraz z ładowarką, kablem USB i słuchawkami stereo. Zestaw sprzedażowy jest bogatszy o instrukcję obsługi oraz ulotki reklamowe.
POTĘŻNA ZABAWKA
Samsung Galaxy Tab działa pod kontrolą jednordzeniowego procesora Cortex A8, taktowanego zegarem 1 GHz z dodatkowym procesorem graficznym PowerVR SGX540. Całość uzupełnia 512 MB pamięci RAM oraz od 16 do 32 GB pamięci wewnętrznej przeznaczonej dla użytkownika.
Procesor Taba to znany z kultowego już Samsunga Galaxy S – Hummingbird.
Jak wydajnościowo sprawdza się Galaxy Tab? Trzeba przyznać, że z popularnymi benchmarkami tablet Samsunga radzi sobie nad wyraz dobrze. W Neocore, benchmarku służącym testowaniu wydajności grafiki P1000 uzyskał wynik 53,8 FPS, natomiast w programie Quadrant testującym ogólną wydajność urządzenia tablet uzyskał 1013 punktów (dla porównania Samsung Galaxy S w tym samym programie uzyskuje wynik około 850 punktów, a dwurdzeniowy LG Swift 2X ponad 2000 punktów).
To co wyróżnia Taba na tle konkurencji (mowa tutaj głównie o iPadzie pierwszej generacji) to dostępność zarówno z modułem Wi-Fi jak i 3G jednocześnie. Producent nie zdecydował się na podział pomiędzy wersję działającą jedynie w sieciach bezprzewodowego Internetu, a wersję działającą z kartą SIM. Zgoła inaczej jest u Apple’a gdzie znawcy tematu doskonale się orientują, że iPad dostępny jest albo tylko w wersji Wi-Fi albo (droższy) z Wi-Fi i 3G jednocześnie.
Tablet pozwala na prowadzenie rozmów telefonicznych poprzez dołączony zestaw słuchawkowy lub w trybie głośnomówiącym, a zatem wszyscy dookoła słyszą o czym rozmawiamy. Urządzenie nie zostało wyposażone w mały głośnik, który pozwalał by na tak jak w przypadku normalnych telefonów bardziej dyskretne prowadzenie konwersacji.
Samsung Galaxy Tab wyposażony został we wbudowany żyroskop, który błyskawicznie dostosowuje orientację ekranu do pozycji w jakiej trzymamy urządzenie.
7-CALOWY ANDROID
Pierwszy tablet Samsunga działa na bazie platformy Android 2.2 (Froyo) z nakładką systemową koreańskiego producenta TouchWiz 3.0 znaną chociażby wywołanego już wcześniej „do tablicy” Galaxy S.
Jak Froyo sprawdza się w praktyce na tak dużym i niestandardowym ekranie? System Google radzi sobie naprawdę dobrze. Obsługa samego interfejsu jest banalnie prosta i przypadnie do gustu nawet tym osobom, które wcześniej nie zdecydowały się na posiadanie smartphone’a z logo marki na literę „S”.
Korzystając na co dzień z Androida w telefonie komórkowym, przejście na system w 7-calowym urządzeniu jest jak prawdziwa kąpiel w basenie w upalny dzień, a nie tylko doraźne zmoczenie głowy. Co to oznacza? Oznacza tyle, że komfort obsługi jest o niebo lepszy, niż na dużo mniejszym ekranie.

Jako, że wcześniej nie zdarzyło mi się opisywać na łamach portalu nakładki TouchWiz warto uczynić to teraz.
Na wstępie zaznaczę jedno – TouchWiz to na pewno nie nakładka numer 1 na rynku „androidowych” interfejsów. Tutaj już od dawna i wydaje się, że chyba nadal niczym nie zagrożona wiedzie prym nakładka Sense od HTC. Sense jest po prostu „dopieszczony, dopicowany, wybajerowany” – zwał jak zwał, ale trzeba przyznać, że robi wrażenie.
Nie oznacza to jednak, że TouchWiz jest od razu taki zły. Nakladka Samsunga jest funkcjonalna i praktyczna, choć nie efektowna. Tutaj chyba, każdy we własnym sumieniu powinien się zastanowić na co bardziej zwraca uwagę – czy na efekty wizualne czy na efektywność wykorzystania.
Ekran główny składa się z minimalnie z dwóch, a maksymalnie z dziewięciu pulpitów. Na każdym pulpicie możemy umieścić kilkanaście widżetów, głównie tych standardowych dla systemu Google. W przypadku P1000 mało dodatkowych wtyczek na ekran stworzonych jedynie przez Samsunga – w niewielkich zasobach znajdzie się „społecznościówka”, wtyczka finansowa i zegar AccuWeather. Na szczęście bez większych przeszkód każdy z ekranów możemy wzbogacać od nowe ikony-skróty do ulubionych programów.
Na każdym z pulpitów na dole widoczny jest rząd trzech przycisków szybkiego uruchamiania: Internet, Menu oraz e-mail.
Menu w nakładce prezentowane jest jako siatka ikona 4x5. Ikony możemy dowolnie przesuwać, zamieniać. Również z poziomu menu w łatwy sposób można usunąć niechcianą lub nietrafioną aplikację – wystarczy jedynie nacisnąć znak „minus” w prawym, górnym rogu ikony danego programu.
Ikony można gromadzić na kilkunastu pulpitach, które przegląda się przesuwając palcem po ekranie w lewo lub w prawo. Wygodnie jest na każdym ekranie umieszczać aplikacje posegregowane według tematyki, na przykład na jednym gry, na drugim odtwarzacze wideo i tak dalej.
Warto również wspomnieć kilka słów o górnym pasku, który wysuwany jest od góry standardowo jak w „czystym” Androidzie. Nowością w tym wypadku jest rząd przycisków, które odpowiedzialne są za zarządzanie najczęściej uruchamianymi funkcjami, czyli W-Fi- Bluetooth, GPS, wyciszenie oraz blokadę obrotu ekranu (niezwykle przydatną w Tabie!). Dodatkowo swoje miejsce znalazł tu pasek jasności ekranu, dzięki czemu chcąc zmniejszyć lub zwiększyć intensywność podświetlania, nie musimy zagłębiać się w otchłań ustawień systemowych.
PRZEGLĄD NAJCIEKAWSZYCH APLIKACJI
W tablecie Samsunga preinstalowano kilka ciekawych i przydatnych aplikacji, w tym kilka przewidzianych wyłącznie na tablet.
Do takich aplikacji należą Readers Hub, ThinkFree Office, czytnik ebooków oraz Music Hub.
Readers Hub to aplikacja, która na urządzeniu jakim jest tablet sprawdzi się znakomicie. Program pozwala na przeglądanie gazet, czasopism, tych płatnych i bezpłatnych na ekranie urządzenia.
Aplikacja umożliwia wyszukiwania tytułów według krajów oraz języka, dla przykładu w polskich zasobach dostępne są Gazeta Wyborcza, Fakt, Metro oraz Angora. Readers Hub bazuje na elektronicznych wydaniach pism przygotowanych dla serwisu PressReader.com. Elektroniczne wersje gazet przegląda się wygodnie. Koniec z tonami gazet trzymanych na stole w kuchni! Dodatkowo poprzez zaznaczenie opcji automatycznego pobierania nowych wydań możemy korzystać z takiej elektronicznej wersji prenumeraty. Jeżeli przegapiliśmy jakieś wydanie to w każdej chwili możemy skorzystać z archiwum.
Aby móc skorzystać z programu należy posiadać konto w serwisie PressReader. Można założyć także konto próbne. Cena za pobranie wydania e-gazety to 0,89 eurocentów. Można skorzystać także z pakietów abonamentowych od 27 do 170 euro.
W większości przypadków nagłówki artykułów gazet stanowią odnośniki do poszczególnych, pełno stronicowych tekstów zamieszczonych w danym wydaniu. Strony możemy dowolnie przybliżać i oddalać korzystając z multidotyku.
ThinkFree Office jest programem, który umożliwia otworzenie, edycję plików stworzonych za pomocą narzędzi pakietu Microsoft Office. Niestety pliki wcześniej stworzone na przykład w Wordzie nie są idealnie odwzorowane tak jak byłyby widoczne na komputerze. Brak jakichkolwiek marginesów, punktatorów, akapitów – jednym słowem edycja zaawansowanych plików *.doc/docx w Galaxy Tab „leży”.
Aplikacja eBook pozwala na błyskawiczną zamianę tabletu w nowoczesny czytnik e-książek. Za pomocą programu można odczytywać ebooki zapisane w jednym ze specjalnych „ebookowych” formatów. Dodatkowo całość wygląda naprawdę efektownie . Jednym ruchem palca możemy zupełnie jak w tradycyjnej, papierowej książce przewracać strony z jednej na drugą.
Pozycje zapisane w pamięci urządzenia mogą być katalogowane według tytułu, autora, kategorii czy własnych ocen czytelnika jako ulubione.
Music Hub to koreańska odpowiedź na iTunes od Apple czyli największy internetowo-elektroniczny sklep z muzyką. Z pomocą Music Hub możemy zakupić wprost na urządzenie najnowsze, najpopularniejsze utwory. Ceny w sklepie wahają się od 0,99 eurocentów za pojedynczy utwór do 11 euro za całą płytę. Aby móc pobierać utwory należy zarejestrować się w serwisie 7digital – firmie, która obsługuje aplikację.
Niestety z żalem muszę stwierdzić, że w zasobach sklepu znajdują się tylko wybrane utwory, często już zapomniane, a które były hitami kilka, kilkanaście lat temu. Brak w sklepie jakichkolwiek nowości muzycznych czy utworów popularnych artystów. Wpisując „David Guetta” owszem pokazuje się specjalna, sklepowa strona wykonawcy, jednak utworów tego artysty do pobrania jest jak „na lekarstwo”.
Większość aplikacji dobrze radzi sobie z dużą rozdzielczością ekranu. Programy, które najczęściej pobierałem z Android Market w większości przypadków były prawidłowo wyświetlane na dużym ekranie. Szczególną frajdę sprawiają gry, na przykład Angry Birds Rio czy Contact Killer prezentują się o niebo lepiej niż na małym, 3-4-calowym ekranie. Na tak dużym ekranie jaki oferuje Galaxy Tab dopiero widać na co naprawdę je stać!
Niestety niektóre z aplikacji (głównie te starsze) gorzej radzą sobie z taką rozdzielczością. Wtedy obraz nie jest dostosowywany do całej szerokości ekranu, a zajmuje jedynie pewną jego część.
Warto wspomnieć, że aplikacje możemy pobierać zarówno z Android Market jak i sklepu Samsung Apps (nie wiadomo czemu działa on tylko z włożoną kartą SIM).
P1000 idealnie sprawdza się jako przenośna skrzynka odbiorcza konta e-mail. Wbudowany klient poczty elektronicznej spisuje się rewelacyjnie, a dodatkowo jest prosty w obsłudze. Wystarczy chwila, aby wiadomości, które do tej pory docierały na webowy program do obsługi poczty, bądź na program typu Outlook „wpadały” wprost do skrzynki w Tabie.
TO PRZECIEŻ TABLET INTERNETOWY
Duży, 7-calowy ekran w zamyśle twórców Galaxy Taba ma znacząco ułatwić przeglądanie Internetu za pośrednictwem urządzanie z Androidem na pokładzie, ale do rzeczy. W przypadku testowanego tabletu łączność ze światem zapewnia HSDPA do 7,2 Mbps, HSUPA do 5,76 Mbps, EDGE class 10 oraz wbudowany moduł Wi-Fi b, g oraz n.
Szeroki zakres metod umożliwiających dostęp do Internetu pozwala na niczym nieograniczone korzystanie z przeglądarki zainstalowanej w Tabie w dowolnym miejscu.
Wbudowana przeglądarka internetowa działa całkiem dobrze. Co prawda momentami musi „pomyśleć” jednak nie jest to na tyle uciążliwe, aby skutecznie uniemożliwiało pracę z urządzeniem.

Co cieszy, aplikacja została wyposażona w obsługę Flasha. Odtwarzanie filmów, teledysków, animacji, części stron www zapisanych w tej technice sprawdza się doskonale. Krótkie filmy wideo odtwarzanie są w sposób płynny, te dłuższe (na przykład z serwisu YouTube, zapisane w jakości 720p) nieco zwalniają i delikatnie „klatkują”.
W przypadku dużych, pełnoekranowych animacji Flash takich jak denerwujące reklamy można zauważyć problem w postaci mało dokładnie działającego „dotyku”. Naciskając palcem na osławiony „krzyżyk” zamykający denerwującą reklamę, często działanie to kończy się zgoła odwrotnie, przekierowując użytkownika na niechcianą stronę www.
Przeglądane strony internetowe możemy zapisywać jako zakładki. Dodatkowo przeglądarka umożliwia przeglądanie stron na wielu oknach jednocześnie. Oznacza to, że w tym samym momencie na urządzeniu możemy mieć otwarty portal Testy-GSM.pl ;), Onet, WP i kilka innych interesujących witryn.
Jak przegląda się strony www na Tabie?
Trzeba przyznać, że jest wygodnie, jednak daleko tutaj do wygody jaką znamy z peceta czy netbooka. Dlaczego? Niektóre, „cięższe” strony ładują się nieco ospale (i to nie jest wina połączenia). Dodatkowo nerwy psuje fakt, że czasami urządzenie z opóźnieniem reaguje na przybliżanie czy oddalanie ekranu, czy też zwykłe „tapnięcie”. Wbudowany żyroskop błyskawicznie „teleportuje” przeglądaną stronę z trybu pionowego do poziomego, co znacząco poprawia komfort pracy z obszernymi witrynami. Większość serwisów internetowych w sposób poprawny wyświetlanych jest na ekranie urządzenia. Podczas kilkutygodniowego testu nie miałem do czynienia z przypadkami, aby jakaś witryna wyświetlana była z błędami. To się ceni.
Samsung w swoim tablecie oferuje funkcje routera internetowego. Urządzenia łączy się z Internetem poprzez 3G, poczym sygnał internetowy udostępnia w postaci Wi-Fi na inne urządzenia wyposażone w bezprzewodową kartę WLAN.
NAWIGACJA W DUŻYM FORMACIE
Samsung Galaxy Tab wyposażony został w odbiornik GPS z funkcją A-GPS. Urządzenie szybko łapało „fixa”, a to głównie za sprawą wspomnianego A-GPS’a, który dzięki połączeniu z Internetem uzyskuje dane o ostatnim położeniu satelit.
W przypadku Androida nie mamy zbyt dużego wyboru jeżeli chodzi o programy do nawigacji. Z pomocą przychodzi Google Maps, a dodatkowo możemy skorzystać z innych rozwiązań typu aplikacje od Navigona czy NaviExpert.
Ci, którzy wolą polegać ma standardowym programie Google’a będą rozczarowani. Dlaczego? Google Maps nadal w okrojonym stopniu umożliwia nawigację (bez komend głosowych, jakiegoś zaawansowanego widoku w 3D, typowego chociażby dla nawigacji samochodowych). Aplikacja amerykańskiego potentata bardziej przyda się raczej jako podręczna mapa czy przewodnik turystyczny, aniżeli nawigacja z prawdziwego zdarzenia.
WPROWADZANIE TEKSTU
Tekst w urządzeniu można wprowadzać albo za pośrednictwem tradycyjnej klawiatury QWERTY albo też klawiatury SWYPE. Czym jest SWYPE? Ujmując to krótko: jest to nowy sposób wprowadzania tekstu na urządzeniach wyposażonych w dotykowe, ekranowe klawiatury. W przypadku nowego rozwiązania nie trzeba „klikać” na poszczególne literki i tworzyć z nich całego wyrazu. Nie ma również konieczności korzystania z często uciążliwego słownika T9. W przypadku SWYPE po prostu przesuwamy palcem po ekranie, najeżdżając na poszczególne litery bez odrywania palca. Tworząc coś w postaci „ekranowego mazidła” uzyskujemy wybrany wyraz.
Do nowej metody można się bardzo szybko przyzwyczaić i co ważne po dłuższym użytkowaniu jest ona znacznie szybsza, aniżeli tradycyjne „wklepywanie” tekstu.
MULTIMEDIA
Testowany tablet wyposażony został w 3-megapikselowy aparat z autofocusem, który wraz z diodą LED został wbudowany na tylnim panelu. Duże rozmiary urządzenia utrudniają wykonywanie zdjęć. Tablet w tym trybie trzyma się mało wygodnie, a brak dodatkowego przycisku migawki wcale nie pomaga.
Zdjęcia można robić w kilku rozdzielczościach: 2048x1536, 2048x1232, 1600x1200, 1600x960, 1024x60 i 800x600. Dodatkowo w ustawieniach aparatu możemy określić czułość aparatu (ISO), balans bieli czy jakość obrazu.
Dla urozmaicenia wykonywanych fotek producent przewidział kilka efektów: negatyw, czarno-białe oraz sepia.
Trzeba przyznać, że jak na tablet aparat w P1000 oferuje naprawdę wiele. Podobnie jak w smartphone’ach koreańskiego producenta można skorzystać z trybu scenerii (portret, pocztówka, tryb nocny, sport), określić tryb pracy diody LED (automatyczny, włączony, wyłączony) czy też ustawić siłę ekspozycji.
Zdjęcia mogą być wykonywane w serii, jako panorama, autoportret bądź aktywna może być funkcja detekcji uśmiechu. Każda fotka może być również oznaczona danymi GPS.
To nie koniec możliwości aparatu w Tabie. Przy pomocy tabletu nagramy film w jakości 720x480 pikseli. Tutaj również możemy skorzystać z kilku efektów.
Zdjęcia zrobione tabletem, przykładowy film znajdują się tutaj: http://testy-gsm.pl/artykuly/id/873/Test-tabletu-Samsung-Galaxy-Tab-GT-P1000/2
Zarówno jakość zdjęć jak i filmów jest zadowalająca. Próba możliwości P100 poniżej.
Samsung Galaxy Tab doskonale sprawdza się jako obwoźne kino. Wbudowany kodek DivX radzi sobie doskonale z wszelkiej maści filmami, zarówno tymi standardowej jakości jak i full HD.
Oglądanie filmów na 7-calowym ekranie jest wygodne i przyjemne. Filmy odtwarzane są płynnie, nie ma mowy o nieprzyjemnym zacinaniu się. Wbudowane 16 GB pamięci sprzyja posiadaniu dużej ilości produkcji.
Odtwarzacz wideo radzi sobie z filmami DivX, Xvid oraz MKV. Przy jego pomocy obejrzymy także film z napisami zapisanymi w formacie STR. Do filmów z napisami w notatniku polecam QQPlayer lub RockPlayer.
Również fani muzyki nie będą rozczarowani. Tablet oferuje rozbudowany odtwarzacz audio znany chociażby Samsunga Wave (test tutaj). Jakość odtwarzanego dźwięku jest doskonała – jak to w Samsungu. Słychać każdy dźwięk, nawet najdrobniejszy, a bass na dołączonych słuchawkach brzmi jak prawdziwy bass. Do pełni szczęścia brakuje tylko radia FM.
Urządzenie dzięki funkcji AllShare pozwala na dzielenie filmów, muzyki, danych zapisanych w pamięci P1000. Tak więc filmy z tabletu możemy odtwarzacz na telewizorach i telefonach Samsunga bezprzewodowo, bez żadnych kabli, korzystając chociażby z DLNA.
BATERIA
Akumulator Galaxy Tab to prawdziwy gigant. 4000 mAh w litowo-jonowym akumulatorze robi wrażenie. Takie akumulatory do tej pory znane były z laptopów, a częściej z netbooków (tam od 4400 mAh do ponad 5000 mAh).
Jak te wartości przekładają się na rzeczywisty czas pracy urządzenia? Korzystając z Taba z włożoną kartą SIM, z w 90% czasu włączonym Wi-Fi i automatycznie dostosowywaną jasnością ekranu oraz wykorzystując urządzenie około 2 godzin dziennie (Internet, gry), tablet zmuszony byłem ładować średnio co 2,5 dnia. Oglądając filmy, słuchając muzyki tablet „pożerał” znacznie więcej energii przez co baterii wystarczało na góra 10 godzin zabawy.
Trzeba przyznać, że to całkiem dobre wyniki.
PODSUMOWANIE
Samsung Galaxy Tab to nadal ciekawa pozycja na rynku tabletów. Pomimo krótkiego czasu jaki włożyli inżynierowie Samsunga w stworzenie urządzenia Tab cechuje się solidną i trwałą konstrukcją, której niczego nie można zarzucić.
Dobry, 1-gigahercowy procesor bez problemu radzi sobie z wymagającymi grami z Android Market czy Samsung Apps, a także z odtwarzaniem filmów, nawet tych w full HD.
Samsung Galaxy Tab P1000 to idealne urządzenie dla osób, które często podróżują, a nie chcą z różnych względów decydować się na zakup note czy netbooka. Dobra przeglądarka internetowa w połączeniu ze świetnym klientem e-mail sprawiają, że korzystając z tabletu Samsunga zawsze można być online, nie dźwigając w plecaku zbędnych kilogramów na laptopa.
Nowy/stary Tab wyróżnia się czymś jeszcze: w tej cenie trudno znaleźć urządzenie, które dodatkowo zaoferuje łączność 3G.
Do wad urządzenia zaliczyć należy brak przyciski spustu migawki aparatu, rysującą się obudowę, sporadycznie opóźnioną reakcję na dotyk oraz brak radia FM.
TOMASZ KUBIAK

801 400 420
22 57 15 120